Od ponad miesiąca ekipa ociepla budynek, w którym mieszkam. Nie byłoby problemu, gdyby nie uwalili sekatorem wszystkich przewodów antenowych na budynku. Zostałem bez telewizji na Mundial. Wiem, że miałem ograniczyć TV. Ograniczyłem, ale mecze, przynejmniej te wybrane, zobaczyć muszę.
Zadzwoniłem do spółdzielni, mieli załatwić podłączenie, ekipa przyjechała, kabel z końcówką się pojawił. Sygnał był jeden dzień. Dzwonię do montera, ma przyjechać i sprawdzić. Fachowym okiem stwierdza, że to wina po mojej stronie. Pokornie kupiłem nowy kabelek antenowy do podłączenia dekodera. Dupa. Nadal nie działa. Dzwonię do montera. Ten już nie ma ochoty ze mną rozmawiać. Daje mi do telefonu szefa. szef (specjalnie z małej litery) stwierdza, że przyjedzie sprawdzić, co zwalił jego pracownik, ale wystawi mi fakturę.
Olewam gościa. Sam obszywam gniazdko, które ten partacz na szybko zamontował. Sygnał się pojawił. Mogę zobaczyć jak Japończyk wchodzi w tyłek Brazylii.
Nasuwa mi się teraz pytanie, czy powinienem wystawić fakturę za naprawienie gniazda antenowego tej partackiej firmie na usługach spółdzielni mieszkaniowej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz