czwartek, 28 sierpnia 2014

Moje Trofea Nike+

Już za 4 dni wielka przeprowadzka pod adres www.alterlive.pl Od dziś to tam będę wrzucał nowe posty. Przed chwilą pochwaliłem się moimi trofeami z Nike+

środa, 27 sierpnia 2014

Jak kura mokry

Pogoda taka, że psa bym nie wypuścił. Plan treningowy jednak zrobić trzeba. 8 km z malutkim hakiem do przebiegnięcia miałem wczoraj. Nie było metra, gdzie nie leciałoby z nieba. Przybiegłem do domu przemoczony do bielizny.

Sam nie wierzę, że wyszedłem i przebiegłem. Jest chyba dla mnie jeszcze nadzieja.


wtorek, 26 sierpnia 2014

Czym dla mnie ma być ten blog

Pisuję tu już od ładnych kilku miesięcy. Sam się sobie dziwię, że wytrwałem tak długo. Myślę jednak, że to moje blogowanie właśnie pozwala mi wytrwać w pierwotnym założeniu, jaki przyświecał mi, kiedy zaczynałem. Zmienić coś w swoim życiu.

Przez ten czas ciągle coś zmieniam.

Obecnie przychodzi czas na zmianę miejsca mojego blogowania. Gdzie będę za rok? Dziś nie mam pojęcia. Będę wiedział za rok.

Chciałem się doszkolić z tym moim blogowaniem. Znalazłem wiele poradników. Jak zdobyć czytelników? Jak znaleźć niszę? Jak pisać? O czym pisać? Jak ma wyglądać motyw bloga? I w cholerę innych jak, gdzie, o której godzinie.

Nie dla mnie takie eksperckie blogowanie pod czytelnika. Pozostanę nadal sobie wierny. Będę pisał dla siebie.

Dlaczego jednak "reklamuję bloga" w katalogach?

Główną przyczyną są komentarze czytelników. Dają mi naprawdę motywacyjnego kopa. Każdy tekst czytelnika (nie było ich do tej pory wiele) jest bardzo ważny. Dlatego proszę o więcej.

Czy mam zamiar zarabiać na tym blogu?

Nie bezpośrednio. Nie przewiduję okienek reklamowych. Systemy partnerskie pewnie się pojawią, ale głównie produktów, z których sam skorzystam. Nie planuję również promować książek, poradników i innych tego typu pozycji własnego autorstwa. 

Sam nadal potrzebuję pomocy, więc jakim prawem miałbym pomagać innym.

Blog nadal będzie zapisem mojej drogi ku lepszemu. Po drodze będzie się zmieniał. Jak ja się zmieniam. Czy przerwa pierwszy rok? Usilnie w to wierzę, bo zaczynam wierzyć w siebie.


Jak zamknąć rachunek w BGŻ Optima?

Na stronie BGŻ Optima w sekcji POMOC widnieje taki oto zapis:

Nie chcielibyśmy, abyś rezygnował z rachunku, ale jeżeli będziesz musiał to zrobić skontaktuj się Centrum Obsługi Klienta.
Nie ma sensu kontaktować się Obsługą Klienta. Pomijamy ten krok i logujemy się na swoje konto w BGŻ Optima.

Poprzez wewnętrzną pocztę wysyłamy rezygnację z rachunku głównego i tyle. Konto zostanie zamknięte po 30 dniach od otrzymania w/w wiadomości. Ewentualne pozostałe środki przelane natomiast zostaną na konto powiązane.

Tyle w temacie.


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Tydzień 9/24 Odzyskiwanie

Oto plan na dziewiąty tydzień treningu:

Twoje następne 2 tygodnie pozwolą Ci odzyskać siły. Będziesz utrwalał dystans i rozpoczniesz przygotowania do półmaratonu.
Tak to przetłumaczył Translator Google. Ja wiem że tydzień wyglądał będzie tak:

Poniedziałek: 4,8 km
Wtorek: 8,05 km
Środa: 4,8 km
Czwartek: Cross Train
Piątek: 4,8 km
Sobota: Ile dusza zapragnie :)
Niedziela: Rest


sobota, 23 sierpnia 2014

Już prawie finał

Swojego czasu postawiłem na samorozwój. Padło na Zarządzanie Środowiskiem. W obecnej pracy zupełnie mi to nie jest potrzebne. Jednak szkolenie finansowane było przez UE, a ja postanowiłem nieco zdywersyfikować swoje kwalifikacje.

Dziś mam przedostatni zjazd przed egzaminem. Za tydzień będzie już po wszystkim, a ja w swoim CV dumnie odnotuję kolejny zapis.

Kto wie, może w dobie kryzysu węglowego, przyjdzie mi zmienić pracodawcę?


piątek, 22 sierpnia 2014

BGŻ Optima do zamknięcia

Kolejne konto, które pozwoliło mi zarobić trafia do szuflady - DO ZAMKNIĘCIA. Środki przelałem wczoraj na swoje główne konto. Obecnie poszukuję dla nich nowego miejsca. Kto wie, może za rok pojawi się kolejna promocja, która zachęci mnie do powrotu. Tymczasem BGŻ żegnaj do odwołania.

Nad swoim głównym kontem, które obecnie znajduje się w Alior Banku, również zastanawiam się w kontekście zamknięcia. Zastąpi je najprawdopodobniej Millenium 360. Muszę się jednak jeszcze zastanowić i poszukać innych opcji.


czwartek, 21 sierpnia 2014

250 km w nogach

Przyznam szczerze, że kiedy wczoraj wyskoczyło mi na telefonie 250 km sam siebie zapytałem KIEDY? Zleciało naprawdę szybko. Mam nadzieję, że kolejne "kamienie milowe" zaliczę równie bezboleśnie i co najważniejsze bez kontuzji. Zaczynają mi po głowie chodzić myśli wystartowania w jakimś organizowanym biegu. Muszę jednak z tym jeszcze trochę pobiegać.

środa, 20 sierpnia 2014

Kilka szybkich zapisków

Opieki nad dziećmi dzień drugi. Dziś pogoda pozwoliła na poranny spacer. Młody przespał godzinę, a starsza walczyła na placu zabaw. Ja błogo odpoczywałem.

Jutro wracam już do pracy. Nie jestem pewien czy się cieszę. Chyba mógłbym siedzieć w domu z dzieciakami. Nie jest tak źle jak już się wszystko poukłada pod dzieciaki.

Kiedy moja lepsza połowa wróciła z pracy, natychmiast wskoczyłem w biegówki. Dziś wg planu niecałe 5 km miałem przebiec, dodałem odrobinę i w Nike + wskoczyłem na zielony poziom (czyli zaliczone 250 km od początku korzystania z aplikacji). Teraz do niebieskiego muszę wybiegać kolejne 750 kilometrów.

W wolnych chwilach pracuję nad nową stroną bloga. Nie przypuszczałem, że największym problemem będzie wybranie szablonu. Walczą we mnie dwie idee. Jedna to przejrzysta minimalistyczna biel. Druga to czerń nasycona statystykami jak w jakiejś grze strategicznej.

Czy znajdę kompromis? Nie wiem na chwilę obecną. W tej chwili wygląda to tak [alterlive.pl]. Czy 1 września wyglądało to będzie tak samo? Na bank nie. Jest jeszcze trochę czasu.

Tyle z dzisiejszych zapisków. Dobranoc.

wtorek, 19 sierpnia 2014

Przemek sam w domu ... z dwójką dzieci

No i stało się. Przyszedł czas kiedy moja lepsza połowa wraca do pracy. Tymczasowo na połowę etatu, ale zawsze to coś. Niestety dzieciaki do przedszkola i żłobka wracają dopiero od 1 września. Do tego czasu musimy sobie jakoś poradzić. (tato chodź ....) Dziś z art. 188 Kodeksu Pracy siedzę w domu (o co w tym chodzi tato ...), z starszą już zostawałem sam na sam, ale z młodym jestem po raz pierwszy bez zbawiennego mleka mamusi.

Poradzimy sobie. Zaraz idę młodego usypiać. Młoda sama zajmie się sobą. Wtedy ogarnę ten bałagan, który w jakiś magiczny sposób powstał od wczorajszego wieczoru. Daje słowo, kiedy kładłem się spać tego wszystkiego na podłodze nie było. (tato ... młody jest śpiący ... mleko zrobione ... młody śpi).

Zmywarka wypakowana, teraz kolejny tetris dla dorosłych. Talerze powkładane. Patelnia już się nie zmieściła. Umyję ręcznie.

Teraz podłoga. Cholera skąd się wzięły te plamy? Dobra kończę. Ciągle ktoś mi przeszkadza w pisaniu.

Żonka wraca po 15:00. Jeszcze tylko obiad przygotować.

Wieczorem 8 km z planu treningowego do wybiegania. Wtedy odpocznę. Jutro kolejny dzień "koguta domowego", zawsze podziwiałem żonkę, teraz podziwiam ją jeszcze bardziej.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Tydzień 8/24 Kamień milowy 10 km

Oto plan na ósmy tydzień treningu:

W tym tygodniu osiągniesz swój kolejny krok milowy 10 km w drodze do maratonu.
Tak to przetłumaczył Translator Google. Ja wiem że tydzień wyglądał będzie tak:

Poniedziałek: 1,6 km
Wtorek: 8,05 km
Środa: 4,8 km
Czwartek: Cross Train
Piątek: 3,2 km
Sobota: Ile dusza zapragnie :)
Niedziela: Rest


sobota, 16 sierpnia 2014

Ja 2.0

Jak już wspomniałem ostatnio, postanowiłem przeskoczyć na własną domenę oraz totalnie nie znanego przeze mnie Wordpress'a. Dla zainteresowanych podaje adres. Strona jest bardzo robocza jeszcze dlatego proszę o konstruktywne komentarze.

piątek, 15 sierpnia 2014

Krótki romans z Inteligo

Zamykam konta w Inteligo. Premia zgarnięta. Karty zastrzeżone. Powiadomienia SMS wyłączone. Po zgarnięciu łącznie 150 zł za założenie dwóch kont w Inteligo, kończy się dziś nasza współpraca. Do następnego razu Inteligo.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Wspólnymi siłami

Udało się - w końcu po kilku miesiącach przymiarek, odnowiłem salon w mieszkaniu. Precyzyjnie mówiąc/pisząc to odnowiliśmy. Razem z moją lepszą połową zabraliśmy się za to w zeszły czwartek. Pracowaliśmy po godzinach pracy, stąd tyle to trwało. Teraz jest pięknie. Czysto i świeżo.

Koszt remontu, nie obejmujący naszej robocizny? 130 zł. Wszystkie materiały leżały w piwnicy po poprzednich remontach. Musieliśmy tylko zakupić dwa rodzaje farby (sufit i ściana) oraz folię ochronną.

Gips, unigrunt, wałki i pędzle czekały na nas od poprzedniej walki z sypialnią. Jeszcze tego trochę zostało, ale tym razem leci już wszystko na śmietnik (terminy przydatności).

Niestety po ustawieniu mebli na swoim miejscu okazało się, że kanapa uległa tajemniczemu uszkodzeniu. Chyba czas na nową. No i znowu wydatek. Postaramy się jednak zakupić ją za odłożoną gotówkę. Czy uda nam się przed 14 września, kiedy to planujemy roczek młodego w domu? Nie wiem. Czas pokaże.

środa, 13 sierpnia 2014

Zintegrowany Informator Pacjenta

No to odstałem swoje w NFZ i teraz stanę się postrachem lekarzy. Na to oczywiście liczą władze Narodowego Funduszu Zdrowia. Wszyscy mamy zostać kapusiami kontrolerami. Teraz wchodzę na specjalnie przygotowaną stronę internetową i sprawdzam, za co NFZ płaciło w moim imieniu z moich składek. Co się okazało w moim przypadku? Przez ostatnie 6 lat kosztowałem system 164,32 złote. Ile w tym czasie moi pracodawcy przelali składek nawet nie piszę.

Niestety nie znalazłem perełek typu wziernikowanie pochwy, czy wszczepienie rozrusznika serca. Po prostu miałem szczęście trafiać na mało przedsiębiorczych lekarzy. Kolejne sprawdzam za jakiś czas.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Co dalej z Projektem 5 zł?

Dawno nic się nie działo z, bądź co bądź głównym tematem tego bloga, czyli Projektem 5 zł. Wczoraj nieco drgnęło i to od razu na minus. Postanowiłem zakupić domenę i hosting pod stronę, która ma być zalążkiem mojego własnego biznesu. Czy się uda? Nie mam 100% pewności, ale jak nie podejmę rękawicy, to kiedyś będę żałował. Nie ryzykuję własnej gotówki. Kasa z Projektu z założenia miała zarabiać sama na siebie. Czas na kolejny krok.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Tydzień 7/24 Forsowanie

Oto plan na siódmy tydzień treningu:

W tym tygodniu forsujemy trening. Twój kamień milowy 10 km zbliża się szybko. Zbliża się Twój czas by być na to gotowy
Tak to przetłumaczył Translator Google. Ja wiem że tydzień wyglądał będzie tak:

Poniedziałek: 1,6 km
Wtorek: 6,4 km
Środa: 6,4 km
Czwartek: Cross Train
Piątek: 1,6 km
Sobota: 9,7 km
Niedziela: Rest


sobota, 9 sierpnia 2014

Dworek Karwia - moja opinia

Podczas moich tegorocznych wakacji jednym z miejsc, które odwiedziłem z rodzinką była Karwia. Bardzo sympatyczne miejsce niedaleko Jastrzębiej Góry. Morze czyste, plaża szeroka. Miejscowość nie zadeptana przez turystów jak już wcześniej wspomniana Jastrzębia Góra, nie przyrównując już do Łeby, po której trudno się poruszać.

Budżet mieliśmy ograniczony, jednak pewne wymagania mojej lepszej połowy nie pozwoliły wybrać najtańszej opcji (czyt. Namiotów). Dlatego wybraliśmy Dworek Karwia - miejsce przyjazne rodzinom z dziećmi, jak głosiły opinie w internecie. Recenzje nie były dalekie od rzeczywistości. Pensjonat faktycznie jest przygotowany na małych gości.

Duży plac zabaw z zadaszoną altaną, gdzie odbywają się w godzinach od 17 do 19 animacje dla dzieci przeprowadzane przez pracowników Dworku (tu niestety wprawne oko pracownika przedszkola zauważyło pewne braki w przygotowaniu i nastawieniu do najmłodszych) to główna zaleta.

Kolejną jest ogólne dostępna kuchnia. Bardzo dobrze przygotowana. Nie brakowało nam niczego, a w czasie przygotowywania posiłków, dzieciaki mogą bawić się w specjalnie przygotowanym kąciku pod nadzorem rodziców.

Na każdym z pięter znajduje się mikrofala, żelazko oraz deska do prasowania. Balkony posiadają suszarki.

Teraz trochę o minusach.

Hałas, ale to przy takim ogromie dzieciaków jest nieuniknione.
Odległość od plaży - trasy na plażę są dwie. Obie oscylują w granicach 700 metrów.

Gdzie jedliśmy?

Zawsze staramy się zjeść w jak największej ilości miejsc. Tym razem zatrzymaliśmy się na 4 lokalu i tam już pozostaliśmy do końca. Po prostu okazał się najtańszy i najsmaczniejszy, pomimo obskurnego wystroju przypominającego bar mleczny. Nawet nazwa szczególnie nie zachęcała do zawitania. Bardzo się jednak pomyliliśmy i teraz z czystym sumieniem mogę polecić lokal o nazwie JADŁODAJNIA przy ulicy Kolorowej. Z innych miejsc, które w Karwi mogę polecić to lodziarnia niedaleko plaży o nazwie (jeśli się nie mylę) UL. Lody pyszne, a ceny rozsądne.

Tyle mojej relacji z Karwi. Czy się tam jeszcze pojawię? Pewnie nie. Tyle innych miejsc przecież mamy w kraju do zwiedzania.

piątek, 8 sierpnia 2014

Dlaczego w przyszłym roku też samodzielnie zorganizuje sobie wczasy?

Wczoraj spotkaliśmy się ze znajomymi, którzy tak jak My kiedyś wybrali się na wczasy w opcji All, całkowicie zorganizowanej przez firmę turystyczną. Od słowa do słowa i pojawiły się konkretne sumy, które znałem mniej więcej z lat poprzednich. Wnioski?

W przyszłym roku też samodzielnie zorganizuje wczasy swojej rodzinie. Dlaczego? Po prostu to się opłaca. Pomijając już czynniki typu: jadę gdzie chcę, oglądam co chcę, jem gdzie chcę najciekawsze są dla mnie dwa.

Po pierwsze nasz wyjazd po Polsce kosztował 44,12 zł za osobo/dzień przy 357,14 znajomych.

Po drugie wspomnienia, które trudno przeliczać na gotówkę. Ile można siedzieć nad basenem i żłopać drinki?

Tu pomocne stają się zrobione fotografie. W końcu robienie zdjęć tylko nad basenem to lekka przesada.

My pozwiedzaliśmy naprawdę sporo. Znajomi znają tylko drogę z lotniska do hotelu i z powrotem.

Nas wykonanie jednego wartościowego zdjęcia kosztowało 6 zł, znajomych 200 zł (wyliczone z ogólnej kwoty wydanej na wczasy podzielonej przez ilość zdjęć).

czwartek, 7 sierpnia 2014

Tydzień 6/24 Podbijamy stawkę

Oto plan na szósty tydzień treningu:

W tym tygodniu podbijamy stawkę, jesteś w pobliżu 10 km. Przygotuj się na więcej biegania. Większe odległości to lepsze podstawy.
Tak to przetłumaczył Translator Google. Ja wiem że tydzień wyglądał będzie tak:

Poniedziałek: 1,6 km
Wtorek: 9,65 km
Środa: 6,4 km
Czwartek: Cross Train
Piątek: 1,6 km
Sobota: 11,3 km
Niedziela: Rest

środa, 6 sierpnia 2014

Miesiąc 4

Podsumowanie miesiąca czwartego pojawia się z małym poślizgiem. Nie miałem dostępu do internetu, odcięty byłem zupełnie od informacji. Bardzo dobrze mi to zrobiło. Prawie trzy tygodnie z najbliższymi przy śniadaniu, obiedzie i kolacji naprawdę pozwala naładować akumulatory. Wakacje za nami, przed nami sporo wyzwań. Moja lepsza połowa od września co prawda wraca do pracy na pół etatu, ale po opłaceniu przedszkola i żłobka będzie trudno domknąć miesiąc finansowo. Zobaczymy jak to będzie.



Na początku tego bloga tak wyglądał mój stan posiadania:

Kredyt 1 = 1350 zł
Kredyt 2 = 2231,50 zł
Kredyt 3 = 26.809,69 CHF

Oszczędności = 0 zł
Projekt 5 zł = 5 zł

Nadwaga = 95,2 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu) = 0 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 0 km

Tyle matematyki. Jak to wygląda pod koniec miesiąca czwartego?

Kredyt 1 = spłacony
Kredyt 2 = 1115,75 zł
Kredyt 3 = 26.574,11 CHF

Oszczędności = 670,45 zł
Projekt 5 zł = 496,78 zł

Nadwaga = 97 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu)= 117,6 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 6,24 km

Cały miesiąc bardzo skrupulatnie trzymałem się planu treningowego dla początkujących, który ma przygotować mnie do maratonu. Łącznie przebiegłem ponad 117 km. Dumny z siebie jestem jak cholera. Niestety na rower nie znalazłem już tyle czasu. Postaram się to nadrobić w sierpniu.

Niestety po raz kolejny nie udało mi się wyeliminować coli z diety, jednak bardzo ograniczyłem jej spożycie. Pomijając imprezę weselną nie piłem tej mieszaniny wody i cukru wcale.

Wyzwanie sierpnia? W końcu wyremontować salon oraz wyjazd na rowerze w góry (jak dla mnie bardzo wysokie góry).




poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Moje lipcowe bieganie

Podsumowanie miesiąca postaram się ogarnąć do końca tygodnia. Tymczasem wrzucam graficzny wykres przedstawiający moją regularność w bieganiu. Patrzę i nadziwić się nie mogę. Dobrze jest. Pomimo wyjazdów, wesel i jeszcze milionom innym powodów. A wykres wygląda tak:

2174 km, które zmienią wiele

Wakacje oficjalnie już prawie zakończone, w środę do pracy. Sporo namieszało się w mojej głowie przez ten czas. Kolejne zmiany nadejdą? Nie wiem czy znajdę w sobie odwagę. Pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem muszę rozładować bagażnik samochodu i się jakoś ogarnąć. Koniec leniuchowania, wracamy do nudnej normalności.

niedziela, 20 lipca 2014

Karwia

Po kilkudniowej przeprawie po krewnych i znajomych w końcu jesteśmy na miejscu. Karwia, pensjonat Dworek Karwia. Spędzimy tu tydzień,  źle piszę mi się na tablecie, dlatego pełna relacja po powrocie. Tymczasem kładę się spać.

czwartek, 17 lipca 2014

Post pożegnalny

Za 40 minut kończę pracę, wsiadam w samochód i wracam do domu. Ładuję do autka wszystkie graty i wskakuję do łóżka. W środku nocy wstajemy i w drogę. Nie mam pojęcia kiedy się odezwę ponownie. Może dopiero po wakacjach, czyli na początku sierpnia. jeśli się uda to wrzucę jednak coś wcześniej.

środa, 16 lipca 2014

Już prawie wakacje

Kiedyś wspominałem już jak to bywało z moimi wakacjami. Na pokaz, na kredyt, na szybko. W tym roku zmieniło się wszystko. Jadę z rodziną na wakacje w całości za zaoszczędzone pieniądze. I to na prawie 3 tygodnie. Nie będzie to Egipt, Tunezja czy inne miejsce z zaobrączkowanymi Polakami, a po prostu nasza piękna Polska.

Robię objazd po rodzinie. W dwa i pół tygodnia pokonam prawie 2000 km. Z racji wieku dzieciaków i ogromu rzeczy potrzebnych do ich egzystencji odpada transport kolejowy. Jedziemy naszą poczciwą Toyotką. Mam nadzieję, że nie zastrajkuje na trasie.

Wyjazd już za kilka dni. Dziś pakowanie walizek i sprawdzenie samochodu przed trasą. Zapomniał bym o najważniejszym. W jakiś cudowny sposób w ciągu kilku miesięcy udało się dzięki sprzedaży zbędnych rzeczy oraz racjonalnym wydatkom zebrać na wakacje prawie 3000 złotych. Jestem przerażony jak wcześniej przepuszczałem kasę.

Wakacje dla 4 osób na 3 tygodnie za 3000 zł? Czy to możliwe? Jeśli wszystko dobrze policzyłem to jeszcze powinno nam trochę zostać, ale o tym napiszę po powrocie do domu, czyli już w sierpniu.

wtorek, 15 lipca 2014

Kochane zdrowie

Uczciwie mogę napisać, że jestem żywym przykładem pozytywnych zmian zdrowotnych, dzięki wprowadzeniu kilku zmian i to już po niespełna 4 miesiącach.

Co zmieniłem? Wprowadziłem ruch. Rower i bieganie. Wywaliłem z diety fast food'y oraz napoje energetyczne. Mocno ograniczyłem napoje gazowane (te słodzone typu cola).

Efekt?

Przestała pobolewać mnie wątroba, zgaga zniknęła zupełnie, wysypiam się, poprawiły mi się wyniki krwi. Wchodzę na czwarte piętro obładowany zakupami bez zadyszki. Potrafię biec ponad godzinę, nie wspominając już o jeździe na rowerze ponad 120 km w ciągu dnia.  Podobno wzmocniły mi się włosy i paznokcie (tutaj nie mam pewności muszę zaufać żonie).

I to wszystko w tak krótkim czasie. Co będzie za rok?

poniedziałek, 14 lipca 2014

Tydzień 3/24 Budujemy bazę

Oto plan na trzeci tydzień treningu:

W tym tygodniu budujemy bazę. Będziesz podwyższał swój tygodniowy dystans wydłużając swój najdłuższy bieg
Tak to przetłumaczył Translator Google. Ja wiem że tydzień wyglądał będzie tak:

Poniedziałek: 4,8 km
Wtorek: 6,4 km
Środa: 4,8 km
Czwartek: Cross Train
Piątek: 4,8 km
Sobota: 9,7 km
Niedziela: Rest

sobota, 12 lipca 2014

100 km w 3 miesiące

Szkoda, że nie sprawdziłem tego wczoraj kiedy popełniałem swój setny wpis na tym blogu. Nieźle to by wyglądało 100 km na 100 post.

Wiem, że dla biegaczy 100 km to nie wyczyn. Poznałem kilku, którzy robią tyle w tygodniu. Ja jednak jestem z siebie dumny. Ruszyłem dupę i zacząłem biegać. To już 100 km. Teraz czekam na 500.

piątek, 11 lipca 2014

Setny wpis

Taka liczba postów zasługuje na jakiś szczególny wpis. Niestety choroba dzieciaków skutecznie zniechęca do siedzenia przy kompie. Żona siedziała z nimi w nocy, teraz czas na mnie, dlatego proszę o wypaczenie i znikam. Dzieciaki ważniejsze, a jubileusz odbiję sobie na 200 poście mam nadzieję.

Jeszcze tydzień do wakacji

Zmęczony już jestem. Czekam na te wakacje jak na żadne inne wcześniej. Dwa lata bez urlopu to naprawdę zbyt wiele. W zeszłym roku wakacje odłożone ze względu na narodziny najmłodszego. W tym roku bezapelacyjnie musimy odpocząć. Wszystkim nam się to należy. Jest lipiec a ja mam jeszcze prawie 40 dni urlopu. Tydzień. Strasznie długi okres czasu. Dodatkowo dzieciaki się pochorowały. Druga nieprzespana noc za nami. Oczy same się zamykają. Jeszcze tylko tydzień.

czwartek, 10 lipca 2014

Ja Jogin

W planie treningowym - maraton dla początkujących poza bieganiem występuję jeszcze dwa elementy treningu Rest Day (mój faworyt) oraz Cross Train. I właśnie o tym ostatnim chciałbym dziś napisać.

Co to właściwie jest?

To trening wytrzymałościowo-siłowy, zmieniający tradycyjne postrzeganie fitnessu i treningu. Oparty jest na ćwiczeniach nie tylko zróżnicowanych, ale tez intensywnych, co pozwala na osiągnięcie doskonałej kondycji i formy ciała. Jedną z podstaw Cross Training jest koncepcja “ruchów funkcjonalnych” takich jak np.: przysiady czy martwy ciąg, które uruchamiają szereg stawów przy każdej czynności.
Tyle teorii. Jak to ma wyglądać w praktyce. Po prostu mam zacząć wykorzystywać mięśnie inne niż podczas biegania. Tyle. Aplikacja sugeruje, które partie ciała powinienem w danym tygodniu uaktywnić. W poprzednim tygodniu miał mi w tym pomóc rower, natomiast w tym mam zabawić się w Jogina.

O zgrozo nie mam pojęcia jak się za tą jogę zabrać. Uciekam poszperać w necie. Może znajdę jakiś fajny film instruktażowy?  Na przykład ten?

środa, 9 lipca 2014

Kilometr poniżej 6 minut

Kilometr to niby niewiele. Pokonanie go w czasie mniejszym niż 6 minut nie jest pewnie wielkim wyczynem. Dla mnie najważniejsze jest, że jest progres, a postępy najlepiej sprawdzać stoperem, dlatego dziś wrzucam swój czas na 1 km. Za jakiś czas zrobię to ponownie.

wtorek, 8 lipca 2014

Do Krakowa i dalej

Dzień czwarty. Leje i nie zapowiada się na poprawę pogody. Po trudach dnia poprzedniego odpuszczamy szlak pieszy i jedziemy asfaltem przez Olkusz prosto do Krakowa. Tam planowo mamy załapać się na pociąg do Katowic i oficjalnie zakończyć naszą wyprawę.

Po drodze udaję mi się namówić szwagra na zahaczenie Ojcowa. Całkowicie przemoczeni omijamy Pieskową Skałę. Ojców jednak odwiedzamy. Wypogadza się na tyle, że trasa robi się przyjemna. Do Krakowa wjeżdżamy już w pełnym słońcu. Triumf. Nawet na pociąg nie musimy długo czekać. Kupujemy bilety. Ładujemy rowery. Jedziemy do Katowic. Ostatnie 40 km to już jazda na autopilocie do domu.

Podsumowaniem

W cztery dni zwiedziliśmy mnóstwo wspaniałych miejsc. Poznaliśmy kilka ciekawych osób. Przejechaliśmy ponad 370 km. Poznaliśmy się na nowo. Ile wydaliśmy?

Za trzy noclegi, bilety PKP oraz wyżywienie na cały czas pobytu wyszło niespełna 400 zł na osobę. Niewielka cena, za tyle wspaniałych wspomnień.

W przyszłym roku z pewnością też się wybiorę na podobną wyprawę. Pewnie w inne miejsce, może w innym składzie.

W sierpniu już kolejny wyjazd, tym razem jednodniowy, ale dla mnie też spektakularny. Ponad 150 km w ciągu jednego dnia z przewyższeniem ponad 1000 m

poniedziałek, 7 lipca 2014

Tydzień 2/24 - PODSTAWY

Jak już kiedyś wspomniałem Nike + przygotowuje mnie do Maratonu. Dziś zaczynam drugi tydzień treningu. Oto plan na ten tydzień:

W tym tygodniu będziesz pracować na budową swoich podstaw. Będziesz powoli zwiększać dystans swoich tras, a zarazem w cross-treningu i wypoczynku. Twoje Podstawy eksploatacji są niezbędne do przygotowania ciała do 10k odległości będziesz uruchomić później w treningu
Tak to przetłumaczył Translator Google. Ja wiem że tydzień wyglądał będzie tak:

Poniedziałek: 4,8 km
Wtorek: 6,4 km
Środa: 4,8 km
Czwartek: Cross Train
Piątek: 4,8 km
Sobota: 8,05 km
Niedziela: Rest

Bobolice - Rabsztyn

Trzeciego dnia tyłki już przestawały nas boleć. Dupsko się przyzwyczaiło. Coś wisiało w powietrzu. Trzeba było kręcić, bo w każdej chwili mógł spaść deszcz. No i spadł. W okolicach Morska zlało nas do suchej nitki. Na całe szczęście pogoda się poprawiła i do końca dnia już było pogodnie. Na całe szczęście, bo w deszczu morale totalnie by podupadło. Mieliśmy już dość. Zwłaszcza w okolicach Pustyni Błędowskiej. Ciągłe prowadzenie roweru w grząskim piachu odbierało zabawę z jazdy. Trzymaliśmy się jednak początkowego postanowienia. Jedziemy szlakiem pieszym. No, a że nazwa zobowiązuje to maszerowaliśmy zamiast połykać kilometry na rowerze.

Na pierwszy dłuższy odpoczynek zatrzymaliśmy się w Ogrodzieńcu. Ruiny zamku robią wrażenie, ale na nas jeszcze większe zrobiła zupa gulaszowa z pajdą chleba okraszoną smalcem ze skwarkami. Pysznie było.


Akumulatory podładowane. Jedziemy dalej, w stronę Pilicy i dalej. W słońcu jedzie nam się już dużo lepiej. Jednak pod koniec dnia nie mamy już sił i po raz pierwszy odpuszczamy podejście na Januszkową Górę (445 m npm). Omijamy ją bokiem. Jedziemy asfaltem do Rabsztyna, na nocleg. Szybkie zakupy, prysznic i w łóżkach zasypiamy udając, że interesuje nas mundial. Jutro ostatni dzień.

niedziela, 6 lipca 2014

Półmetek szkolenia

Wczoraj zaliczyłem 4 zjazd szkolenia. To już połowa. Teraz przerwa wakacyjna. W sierpniu znowu do nauki. Jak dobrze pójdzie to na początku września powinien odbyć się egzamin. Oczywiście zdany, bo jak inaczej. No to i ja mogę napisać. W końcu wakacje.

sobota, 5 lipca 2014

Kredyt nr 2

Jestem na półmetku. Połowa spłacona. Pozostało już tylko 6 rat. Jestem jednak bardzo do przodu. Kolejna planowa płatność w październiku. Mam jednak zamiar spłacić to wcześniej. Reset licznika. Do kolejnej raty ponad 100 dni. Na bank spłacę wcześniej. Ale dobrze wiedzieć, że mam zapas.

piątek, 4 lipca 2014

Z Częstochowy do Bobolic

Szlak Orlich Gniazd tradycyjnie biegnie z Krakowa do Częstochowy. Przewrotnie pojechaliśmy w przeciwnym kierunku, co okazało się bardzo dobrym pomysłem. Najlepsze zostawiliśmy sobie na koniec.

Drugiego dnia naszego wypadu przywitało nas załamanie pogody. Dzień wcześniej prażyło nas słońce przez ponad 100 km trasy. Tymczasem przywitało nas bardzo rześkie powietrze. Nie ma co narzekać. Czas ruszać. Przed nami ok 70 km.W końcu na szlaku. Nie musimy pilnować mapy. Czerwień nas prowadzi.

Już po 10 km pierwszy poważny podjazd. Rezerwat Zielona Góra. Witają nas pierwsze jaskinie i skałki. Pięknie jest. Jeszcze mamy siły. Pogoda się poprawia. Kolejny podjazd na Sowią Górę. Zjazdy są tego warte. Spotykamy pierwszych piechurów. Dziwią się, że na rowerach. Też się dziwimy, ale jedziemy dalej.

W Olsztynie pierwszy przystanek. Trochę pobłądziliśmy. Remont zatarł oznaczenia szlaku, jednak w końcu znaleźliśmy i jedziemy dalej. Pojawia się pierwszy piasek na drodze.

Sokole Góry. Piękne lasy. Piękne widoki. Pogoda idealna. Jedziemy i podziwiamy. Kilometry uciekają.

Kolejny przystanek w Złotym Potoku pod Pałacem Raczyńskich. Drugie śniadanie w przydrożnym sklepiku. Pasztet z bułką już dawno mi tak nie smakował. Banan na deser i w drogę.

Kolejne podjazdy Zjazdy, podjazdy. W Mirowie jesteśmy stosunkowo wcześnie. Można by jechać dalej, ale nocleg w Bobolicach. Koniec na dziś. Tradycyjny rosołek, placek po węgiersku i maltanki. Szlag z dietą, należy mi się. Sporo spaliłem.

Po zakwaterowaniu, meczyk i dobranoc. Padnięci nie wiemy kiedy zasnęliśmy. Jutro najtrudniejszy dzień wyjazdu, ale o tym w poniedziałek.

czwartek, 3 lipca 2014

Kolejna karta do kosza

Telefonicznie zamknąłem dziś konto w City Handlowym. Trochę z tym zwlekałem, ale kasa z kredytówki się przydawała. Dług na niej spłacony. Karta do kosza. O tablecie, który dostałem za tą kartę już nawet nie pamiętam. Dawno sprzedany.Kasa leży na koncie Projektu 5 zł. 3 sierpnia oficjalnie przestanę być klientem City, a już za rok jeśli pojawi się kolejna promocja z pewnością skorzystam.

Pieszy Szlak Orlich Gniazd na rowerze

Szlakiem rowerowym miało być za łatwo Dlatego wybór padł na pieszy szlak. Jak się później okazało, bardzo dobrze wybrałem. Było pięknie, klimatycznie i oczywiście w tyłek dostałem, ale po kolei.

Wyruszyło nas dwóch. Nigdy wcześniej nie zdarzył nam się taki dystans. Łącznie 370 km w 4 dni. Ktoś sobie pomyśli, że to niewiele, że w dwa dni można to zrobić, ale dla mnie był to wyczyn.

Umówiliśmy się u mnie. Planowany wyjazd dokładnie o wschodzie słońca. Planowany dystans 110 km. 5 godzin i mieliśmy być na miejscu.To dopiero dojazd do szlaku. Długi, nudny dojazd drogami asfaltowymi. Na całe szczęście nudno nie było.

Pierwsze przygody dopadły nas już w Bytomiu. Szwagier złapał swoją pierwszą w życiu gumę. Zmiana i jazda dalej, niestety już bez zapasu. Moje dętki nie pasowały. Jedziemy z duszą na ramieniu, bo opona łysa i aż się prosi o złapanie kolejnego kapcia. Oj my amatorzy.



Tarnowskie Góry mijamy szybko. Niestety zabytkowa kopalnia srebra zamknięta dla zwiedzających. Jedziemy. Nudne pedałowanie. Od czasu do czasu przystanek. Znowu jedziemy drogą krajową. Trzeba uważać na samochody. Na całe szczęście święto i ruch niewielki.


Po drodze odwiedzamy znajomego. Piwko i w drogę, zanim tyłki nie odzwyczają się od siodełek. Do Częstochowy wjeżdżamy po 7 godzinach i 128 km. Popełniamy pierwszy strategiczny błąd. Jemy w KFC, co jak się później okaże nie było dobrym pomysłem.

Po zapchaniu brzuchów docieramy do hotelu Sekwana w Częstochowie. Nasz pierwszy planowany nocleg. Już w drzwiach wita nas tablica OBIADY DOMOWE za 15 zł, a My frajerzy w KFC śmieci jedliśmy.

Trudno, nauczka na przyszłość. W następnych dniach szukaliśmy już tylko domowego żarcia, a rosół stał się oficjalną zupą wyprawy.

Następnego dnia ruszamy już właściwym szlakiem, ale o tym napiszę jutro.

środa, 2 lipca 2014

Ot takie klikanie

Boli mnie dziś wszystko po wczorajszym bieganiu. Nie mam pojęcia dlaczego. Tylko 6 km zrobiłem. Może dziś rozbiegam.

Zabrałem się w końcu za rowerek młodej. Opornie to idzie. Rozebrałem go na elementy pierwsze i zacząłem usuwać starą farbę. Dziś mam zamiar skończyć i zabrać się za malowanie. Czerwony ma być. W duchu oszczędnościowym, rowerek z odzysku przy odrobinie pracy będzie jak nowy, a na pewno będzie niepowtarzalny.

Zmiany na blogu postępują. Ogólny zamysł to panel gry. Mojej gry w Życie. Ja fan gier wszelakich gram w swoją rozgrywkę na własnych zasadach.

wtorek, 1 lipca 2014

Witam w lipcu

Początek zmian na blogu. Po trzech miesiącach mojego blogowania, przyszedł czas na zmiany. dziś zmieniam szatę, jutro zabieram się za układ i inne dodatki, które zmienią oblicze tego bloga całkowicie.

Ma być po mojemu.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Miesiąc 3

Czerwiec był dziwny. Nie wszystkie plany udało mi się zrealizować. Po tym miesiącu jednak wiem jedno. Sporo pozmieniało mi się w głowie. Mogę oficjalnie napisać, że wyskoczyłem z wyścigu. Zwolniłem, a nawet zatrzymałem się. Inaczej to wszystko teraz wygląda. Zaczyna być lepiej.

Na początku tego bloga najważniejsze były finanse i moja nadwaga. Po trzech miesiącach zmieniły mi się priorytety. Kasa spadła na dalszy plan. Oczywiście zacząłem ją kontrolować, ale nie jest to już najważniejsze. Moja nadwaga też nie jest już kluczowa. Najważniejszy stał się CZAS. Czasz Rodziną, znajomymi, samym sobą.

Drugą istotną sprawą dla mnie jest otoczenie, w którym przebywam. Wywalam stare graty, nie pojawiają się nowe. Minimalizm w najczystszej postaci. Wszystkim to odpowiada.

Pojawił się nadmiar wolnego czasu. Mogę spędzić go z dzieciakami. Rozwijać się.

Brak nowych gadżetów to zaoszczędzona kasa, którą powinienem odkładać i spłacać długi, tymczasem jednak wydaję ją na rozrywki z rodziną. Tu pole do poprawy.

Blog też się zmieni, kto wie może nawet zmienię adres?
Tygodniowe podsumowania pewnie znikną. Pewnie liczba postów zmaleje. Najważniejsze jednak, że dobrze się z tymi nowościami wszyscy czujemy, byle tak dalej.



Na początku tego bloga tak wyglądał mój stan posiadania:

Kredyt 1 = 1350 zł
Kredyt 2 = 2231,50 zł
Kredyt 3 = 26.809,69 CHF

Oszczędności = 0 zł
Projekt 5 zł = 5 zł

Nadwaga = 95,2 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu) = 0 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 0 km

Tyle matematyki. Jak to wygląda pod koniec miesiąca trzeciego?

Kredyt 1 = spłacony
Kredyt 2 = 1562,05 zł
Kredyt 3 = 26.640,91 CHF

Oszczędności = 600 zł
Projekt 5 zł = 495,47 zł

Nadwaga = 97 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu)= 22,1 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 465 km

Z bieganiem kiepsko w tym miesiącu. Od jutra jednak solidnie mam zamiar przygotować się do maratonu. I właśnie to przygotowanie ma mnie zmotywować do zdrowszego stylu życia.

Rower wyszedł genialnie. Prawie 500 km. Tu do wyniku bardzo przyczynił się wyjazd na Jurę. W sierpniu kolejna trasa łamiąca barierę. 150 km w ciągu jednego dnia po górach.

Postanowieniem czerwca było zrezygnowanie z coli i jej zamienników. Prawie się udało. Pomijając dwie puszki, ten czarny napój wyeliminowałem z diety.

Postanowienie na lipiec? Całkowita rezygnacja z napojów gazowanych. Tyle podsumowaniem. Lipiec się zbliża, a z nim nowe wyzwania.




piątek, 27 czerwca 2014

Jura 2014

Długo by opisywać mój ostatni wyjazd na rowerze, dlatego przed zbliżającym się weekendem co najwyżej wysilę się na fotorelację. Opis za kilka dni.

czwartek, 26 czerwca 2014

Wakacje 2014

W tym roku wakacje objazdowo po Polsce. W planie 1800 km samochodem. Koszt na 4 osoby, 3000 zł. Czy się da? Da się. Wszystko opiszę po powrocie, czyli już za miesiąc.Zapomniał bym, 3 tygodnie z tymi wczasami mi zejdzie.

środa, 25 czerwca 2014

Wyzerowane Duolingo

Niestety przez wypad rowerowy nie zdołałem utrzymać codziennej nauki języka. Od jutra wracam do nauki.

wtorek, 24 czerwca 2014

Pożegnanie z kolejnym złodziejem mojego czasu

Po ponad roku usunąłem konto na pewnej grze przeglądarkowej, w którą grałem codziennie. Długo dojrzewałem do tej decyzji. W końcu wyjazd z przed kilku dni pomógł mi w podjęciu ostatecznej decyzji. Gra zamknięta. Kolejny złodziej pokonany.

Przygotowania do maratonu

Znowu krótko i na temat. W związku z pewnym tragicznym wydarzeniem postanowiłem nie zwlekać z startem w maratonie. Od wczoraj pilnie się przygotowuję pod okiem Trenera Nike. Wczoraj spokojnym tempem 6,4 km. Dziś

9,65 km dzisiejszy trening jest Twoją pierwszą prędkością treningu. Po tym, jak rozgrzany będziesz dodając fartleks do dzisiejszego biegu. fartleks speed workoutslike poprawić swoją wytrzymałość i wydolność tlenową dwa klucze aby ukończyć swój pierwszy maraton. 
  1. Na początek 1,6 km rozgrzewkę 
  2. Spróbuj Zastępca fartlek co 3 minuty między szybszym tempie i slowerpace. zachować idzie do 4,8 km 
  3. Zakończ ostatnich 3,2 km z lekkim ochłodzeniu

wg translatroa Google.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Znowu zmiany

Przejechane kilometry dały mi sporo czasu na rozmyślanie nad sobą. Rezultat tego jest taki, że zmieni się u mnie jeszcze więcej. W Życiu, otoczeniu, pracy oraz na blogu.

Wpisy powinny być nadal publikowane codziennie, pojawią się też dłuższe teksty. Nie zmieni się jedno. Nie będę stawiał się w roli eksperta, bowiem nim nie jestem.

Stawiam na trzy sprawy: Rodzina, Finanse oraz Aktywność. Dokładnie w tej kolejności. Zastanawiam się nad cotygodniowymi podsumowaniami. Miesięczne jednak pozostaną.

Blog nadal ma być dla mnie. Gdzieś mam statystyki, unikalnych użytkowników itp. Może kiedyś się to jednak zmieni. Jednak nie teraz. Tyle na dziś. Jutro więcej.

Żyję

Dawno mnie tu nie było. Jest co opisywać. Wypad w góry się udał. Jak się ogarnę to wszystko opiszę.

wtorek, 17 czerwca 2014

39,3

Gorączka nie odpuszcza, za kilka dni wyjazd, a ja nie mam siły ręki podnieść. Do pracy jednak jechać musiałem. Nie ma mowy o chorobowym. Okres zastępstw w pracy.Mam nadzieję, że przed czwartkiem mi odpuści, bo nie widzę tego wyjazdu w takim stanie.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Pierwsze pieniądze z bloga

Dziś na konto wpłynęła pierwsza kasa z prowadzenia tego bloga, która zasila konto projektu 5 zł. Systempartnerski.pl wygenerował i za jeden wniosek 85 zł. Mam nadzieję, że nie jest to ostatnia kasa zarobiona w ten sposób i wkrótce przebije kwotę 500 zł.

sobota, 14 czerwca 2014

Wracam do Inteligo

Wczoraj po kilkuletniej przerwie wróciłem do Inteligo. Kurier przywiózł ładne białe teczuszki. Jeszcze do nich nie zerknąłem. może jutro. I tak to tylko dla premii jaką bank wypłaca za założenie konta. Za mnie i moją lepszą połowę powinno wpaść dodatkowe 150 zł. Za jakiś czas konta do zamknięcia.

piątek, 13 czerwca 2014

Chcesz mieć zrobione dobrze? Zrób to sam!

Od ponad miesiąca ekipa ociepla budynek, w którym mieszkam. Nie byłoby problemu, gdyby nie uwalili sekatorem wszystkich przewodów antenowych na budynku. Zostałem bez telewizji na Mundial. Wiem, że miałem ograniczyć TV. Ograniczyłem, ale mecze, przynejmniej te wybrane, zobaczyć muszę.

Zadzwoniłem do spółdzielni, mieli załatwić podłączenie, ekipa przyjechała, kabel z końcówką się pojawił. Sygnał był jeden dzień. Dzwonię do montera, ma przyjechać i sprawdzić. Fachowym okiem stwierdza, że to wina po mojej stronie. Pokornie kupiłem nowy kabelek antenowy do podłączenia dekodera. Dupa. Nadal nie działa. Dzwonię do montera. Ten już nie ma ochoty ze mną rozmawiać. Daje mi do telefonu szefa. szef (specjalnie z małej litery) stwierdza, że przyjedzie sprawdzić, co zwalił jego pracownik, ale wystawi mi fakturę.

Olewam gościa. Sam obszywam gniazdko, które ten partacz na szybko zamontował. Sygnał się pojawił. Mogę zobaczyć jak Japończyk wchodzi w tyłek Brazylii.

Nasuwa mi się teraz pytanie, czy powinienem wystawić fakturę za naprawienie gniazda antenowego tej partackiej firmie na usługach spółdzielni mieszkaniowej?

czwartek, 12 czerwca 2014

Jeszcze tydzień

Dokładne za tydzień o tej porze będę gdzieś przed Częstochową. Przyznam szczerze, że nie potrafię się już doczekać.

Mam nadzieję, że pogoda będzie odpowiednia, bo w deszczu to nie będzie przyjemnie pedałować.

Przed wyjazdem już chyba nie znajdę czasu na "trening" (czyt. przyzwyczajanie tyłka do siodełka). Jedno na co muszę jeszcze znaleźć czas to przegląd roweru. To jednak w przyszłym tygodniu.

środa, 11 czerwca 2014

W zastępstwie

Muszę przyznać, że jestem od kilku rzeczy uzależniony. Ciężko zerwać mi z nałogiem. Dlatego znalazłem zamiennik. Moim głównym problemem nie są papierosy czy alkohol, ale jedzenie i napoje gazowane. Główna przyczyna mojej nadwagi.

Z jedzeniem sobie nie radzę, nie potrafię trzymać rygoru diet wszelakich, a testowałem ich na sobie już sporo.

Tym razem postanowiłem zadziałać etapowo. Na pierwszy rzut poszła cola i inne napoje słodzone. Zastąpiłem je izotonikami.

Właśnie mija 11 dni jak funkcjonuje bez coli. Nie pamiętam bym kiedyś tyle wytrzymał. W planach jest miesiąc. Następnie zamienię izotoniki na wodę. Przy wodzie już pozostanę.

Plan wydaje się dobry. Muszę tylko go zrealizować.

wtorek, 10 czerwca 2014

Upalnie

Rok temu kiedy w sierpniu nastały upały, a moja lepsza połowa była w 8 miesiącu ciąży, wsiadłem do samochodu i pojechałem po klimatyzator, aby chociaż trochę jej ulżyć(i mojemu portfelowi).

Co się stało kilka dni później? Temperatura stała się znośna, a ja zostałem z kredytem za ustroństwo, które pracowało kilka dni, a później się już tylko kurzyło.

W tym roku znowu temperatura nie rozpieszcza. Przecież mam klimę to co narzekam. Ano nie mam. Remont balkonu nadal trwa. Termomodernizacja o ironio. Wszystkie okna pozasłaniane, bo styropian lata wszędzie. Klima w kartonie.

Oj jaki człowiek był kiedyś głupi.

Kończąc, włączę wentylator, a za kilka dni kiedy remont się skończy i mógłbym klimę włączyć, spadnie deszcz i się ochłodzi. Takie to moje szczęście.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

Zmęczył mnie ten weekend. Do pracy przyjechałem odpocząć. Mam zaległy jeden wpis. Jutro go uzupełnię, bo działo się sporo. Nadmienię tylko, że w sobotę odwiedziłem Radiostację Gliwicką, a w niedzielę z rodzinką zdobyliśmy Magórkę Wilkowicką.

Czas na tygodniowe podsumowanie.


Podsumowanie tygodnia 10

Waga: nie zważyłem się dziś rano, uzupełnię wieczorem
Długi: bez zmian
Bieganie: 5,2 km
Rower: 90 km
Fitness - nadal nie potrafię się zorganizować
Wyprawy górskie: zdobyta Magórka Wilkowicka, żółtym szlakiem z Międzybrodzia Bialskiego
Droga do minimalizmu: w końcu uprzątnięta szafa. Połowę ubrań wywalona
Krokomierz: 57 402 kroków/tydzień



Postanowienia na 11 tydzień


Przegląd roweru przed wyjazdem na Jurę

niedziela, 8 czerwca 2014

Radiostacja gliwicka

Wolna sobota. Postanowiłem nadrobić zaległości rowerowe. Cel? Radiostacja gliwicka. 111 metrowa konstrukcja z drewna robi wrażenie. Podobno drewno ma jeszcze 15-20 lat gwarancji. Kto nie widział niech nadrabia zaległości bo naprawdę warto.

Poniżej galeria z trasy

sobota, 7 czerwca 2014

Moje finansowo

Nie miałem do tej pory konta w Inteligo. Czas to nadrobić, zwłaszcza, że można wyhaczyć stówkę za założenie, a następnie 50 zł za polecenie konta.

Wniosek złożony. Czekam na telefon konsultanta, a następnie na kuriera. Kolejna będzie żonka. Kolejne sto złotych do skarbonki.

Dodatkowo z systemu partnerskiego Bankier.pl naliczyło mi 85 zł za założenie konta  w BGŻ Optima. Kiedy pojawi się kasa. Natychmiast zasili konto Projektu 5 zł.

piątek, 6 czerwca 2014

Koniec wspólnych dojazdów?

Do pracy codziennie dojeżdżam w obie strony ok 80 km. Sporo. Niestety w mieście, w którym mieszkam, nie zarobię takiej kasy, jaką zarabiam obecnie. Trudno będzie nawet dostać kwotę pomniejszoną o koszt paliwa, bo i tak już to przeliczałem. Dlatego znalazłem osobę, z którą wspólnie dzielimy się kosztami. Niestety co tygodniowy zwrot za paliwo wkrótce się skończy.

Pasażer znalazł pracę w innym mieście. Trudno, muszę szukać dalej.

czwartek, 5 czerwca 2014

50 dni z Duolingo

Nie mam pojęcia kiedy to zleciało. Wczoraj na liczniku pojawiła się liczba 50. Genialna sprawa z tym Duolingo. Żałuję, że nie znalazłem go wcześniej. Od 50 dni codziennie uczę się czegoś nowego. Niby ten angielski w miarę znam, a nawet kiedyś zdawałem z niego matur ę, to jednak obecnie całkiem inaczej do niego podchodzę. Teraz w końcu chcę się go uczyć sam, bez przymusu, bez oceniania, bez nadzoru.


Nie szaleję z postępami. Idę wg zasady: codziennie jedna lekcja. Wolno, ale do przodu, bez gonitwy. Staram się też wszystkie tematy mieć na maxa "złote". Kiedy któryś się wypala, czas na powtórkę. I tak dalej aż do zakończenia materiału.

Odezwę się w tym temacie mam nadzieję w setnym dniu.

środa, 4 czerwca 2014

Nie tylko dla siebie

Pisanie tego bloga miało pomóc mi w dążeniu do wyznaczonych sobie celów. Świetnie się z tego wywiązuje. Postanowienie codziennego wpisu motywuje mnie bardzo do działania. Pojawili się jednak czytelnicy, którzy te moje wypociny bardziej lub mniej chętnie czytają.

Zdziwiło mnie to, bo sam siebie czytać bym nie chciał, a już pierwszy komentarz pod postem rozwalił mnie totalnie. Nie miałem być poczytnym blogerem, miałem po prostu być innym człowiekiem.

Do czego zmierzam w tym kolejnym chaotycznym wpisie? A no do tego, że może warto otworzyć się na świat i zrobić kolejny krok?

Założyłem konto na FB Przemki na szlaku. W tym miejscu będę wrzucał relację z wypraw, które mam nadzieję częściej będą w moim życiu się pojawiały.

Tyle na dziś. Amen.

wtorek, 3 czerwca 2014

Zbroje się

Do rozpoczęcia Projektu Jura pozostało już tylko 15 dni z godzinami. Czas sprawdzić sprzęt. Rower jest. Muszę jeszcze oddać go do przeglądu. Sam się nie podejmuję. Może kiedyś opanuję te wszystkie linki, klocki i szprychy. Obecnie wolę to oddać specowi.

Zakupić muszę też trochę sprzętu. Wczoraj dokonałem kilku zakupów. Kolejne jeszcze mnie czekają.

Wczoraj w moje objęcia wpadły spodenki z pieluchą (50 zł), mam nadzieję, że się sprawdzą nigdy w takich nie jeździłem. Pompka(40 zł) i dętka (24 zł) to kolejne nabytki.

Łącznie trochę kasy udałem, ale powinno się to rozłożyć na kolejne wyjazdy. Dlatego nie wliczam tej kwoty w koszty wyjazdu, który na końcu oczywiście dokładnie podsumuję.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

Dopiero co wyskrobałem miesięczne podsumowanie, a już na tradycyjne poniedziałkowe przyszedł czas, a że nic mnie nie mobilizuje tak jak podsumowania, więc z chęcią i do tej tygodniówki zasiadam.

Pogoda nie dopisała, olałem jednak to i pobiegałem. Niestety na rower nie znalazłem czasu. Rozkręcam się ruchowo. Plan treningowy wypełniany w 100%. Dobrze jest. Niestety waga podskoczyła znowu. Ciekawe.


Podsumowanie tygodnia 9

Waga: 97 kg - kilogram powrócił
Długi: tu chwilowo stop
Bieganie: Aplikacja Nokia + świetnie motywuje - przebiegnięte 16,1 km
Rower: rower w piwnicy rdzewieje, ja jednak snuję już plany na kolejne wyprawy
Fitness - niestety całkowita klapa z powodu złej organizacji czau
Wyprawy górskie: plany były, niestety nie było pogody
Droga do minimalizmu: kolejna rzecz sprzedana na olx.pl
Krokomierz: 54 825 kroków/tydzień



Postanowienia na 10 tydzień


Rewolucja w szafie, której nie ogarnąłem w zeszłym tygodniu

niedziela, 1 czerwca 2014

Miesiąc 2

W maju dużo się działo w każdej sferze zmian. Niestety nie uniknąłem błędów, ale uczę się na własnych. Staram się nie wzorować na blogowych guru, którzy pod osłoną oszczędnościowych ekspertów starają się mi wepchnąć swoje książki oraz inne bzdury. Na wszystkich blogach ta sama treść opakowana na wszelkie możliwe sposoby. Straszne, że ludzie dają się na to nabierać.

Zmieniając temat. Majówka zaliczona. Połknąłem dwa bakcyle, które dają nadzieję na ciekawe życie z rodzinką. Góry oraz rower. Czantoria zdobyta, Szczyrk na rowerze również. W czerwcu kolejne plany. Jak tylko pogoda pozwoli spędzimy ten miesiąc bardzo aktywnie, a co najważniejsze tanio.



Na początku tego bloga tak wyglądał mój stan posiadania:

Kredyt 1 = 1350 zł
Kredyt 2 = 2231,50 zł
Kredyt 3 = 26.809,69 CHF

Oszczędności = 0 zł
Projekt 5 zł = 5 zł

Nadwaga = 95,2 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu) = 0 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 0 km

Tyle matematyki. Jak to wygląda pod koniec miesiąca drugiego?

Kredyt 1 = spłacony
Kredyt 2 = 1562,05 zł
Kredyt 3 = 26.721,90 CHF

Oszczędności = 0 zł
Projekt 5 zł = 410,47 zł

Nadwaga = 97 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu)= 24 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 195 km

Niestety waga podskoczyła. Sam nie mam pojęcia dlaczego. Mam nadzieję, że w tym miesiącu zacznie spadać.

Jednym z celów miesiąca było wywalenie z diety energetyków i to się całkowicie udało. W tym będzie trudniej. Usuwam z menu napoje gazowane. Ciężko będzie bo od tego to jestem uzależniony.




sobota, 31 maja 2014

Pełnomocnik Zarządzania Środowiskiem

Wynudziłem się dziś na pierwszym dniu szkolenia. Już po godzinie żałowałem, że wybrałem właśnie ten temat. W obecnej pracy totalnie do niczego mi się to nie przyda. Zabezpieczam się na wypadek konieczności szukania nowej pracy. Po prostu dywersyfikuje swoje kwalifikacje.

Wracając do szkolenia. Niezły wałek firmy szkoleniowe robią na tych dotacjach z unii. Kasują ją sporo, a kosztów nie widać. Jednym słowem nędza.

Miałem dziś wyskrobać podsumowanie miesiąca. Jednak zostawiam to na jutro. Dziś już padam na pysk.

Do jutra.

piątek, 30 maja 2014

Koniec stania w miejscu

Zawodowo stoję w miejscu już od kilku lat. To również czas zmienić. Znalazłem szkolenie dotowane przez UE. Namówiłem pracodawcę, aby ten łaskawie za mnie poświadczył. Głupia sprawa. Szkolenie ma odbywać się w soboty, czyli firma nie traci. Dodatkowo ponad 5 tysięcy za szkolenie wykłada UE. Znowu firma zyskuje nie wykładając ani grosza, ale bez błogosławieństwa szefa nic sam nie załatwię.

Przebrnąłem przez całą tą papierologię. Załapałem się na listę uczestników. Teraz czeka mnie 8 zjazdów w co drugi weekend. Mam nadzieję, że przed urlopem się wyrobimy. Na koniec egzamin i jak go nie obleję pojawi się nowy wpis w CV.

Wtedy zastanowię się co dalej z moją drogą zawodową.

czwartek, 29 maja 2014

Projekt Jura

W głowie wszystko mam już zaplanowane. 19 czerwca o wschodzie słońca wsiadam na rower i jadę w kierunku Częstochowy. Ponad 120 km rowerem pierwszego dnia.

Nocleg.

Drugiego dnia do Bobolic, czerwonym Szlakiem Orlich Gniazd. Kolejny nocleg pod zamkiem.

Trzeci dzień to kontynuacja, aż do Rabsztyna.

Czwarty dzień, kończy "wyprawę" w Krakowie, gdzie wsiadam do pociągu i wracam do Katowic, skąd już tylko 40 km do domu.

To tak w wielkim uproszczeniu. Jak to będzie wyglądało na trasie? Opiszę po powrocie.

środa, 28 maja 2014

Samsung Gear Fit

Znowu zachorowałem na bajer, który zupełnie nie jest mi do niczego potrzebny i kosztuje majątek. Zegarek od Samsunga, bo o nim mowa. Ładny jest, bajerancki i przecież pomoże mi w dbaniu o formę. Sam wynajduję sobie argumenty ZA. Z drugiej strony wiem, że to kolejny gadżet, który zalegnie na półce za dwa tygodnie, kiedy mi się znudzi, a ja popłynę finansowo.

NIE nie stać mnie na to. NIE potrzebuję tego. Nie muszę tego mieć.

wtorek, 27 maja 2014

Znowu kilka zmian

Cały czas coś zmieniam, przekręcam, wracam do starego. Po prostu sprawdzam co dla mnie najlepsze. Niestety aplikacja Noom, która miała mnie wspierać w trzymaniu diety, nie jest dla mnie, brakuje jej czegoś, co by mnie codziennie motywowało. Dlatego zostaje w komórce tylko ze względu na krokomierz.

W jej miejsce pojawia się aplikacja Nike+. Dam jej szansę, jak się sprawdzi zostanie, w przeciwnym wypadku, skasuję.

Znalazłem na sieci plan treningu, który ma mnie przygotować do przebiegnięcia półmaratonu w 15 tygodni. Wydrukowałem, powiesiłem na drzwiach sypialni. Skreślam dni, które zaliczyłem. Pierwszy tydzień już za mną.

Tyle nowości. Nowe się pojawią, bo zmiany są dobre.

poniedziałek, 26 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

Moje życie to ciągła amplituda, raz na górce, a raz pod nią. Tydzień temu kląłem na siebie za brak postępu, w tym tygodniu nadal mi się mordka śmieje.

Rowerowy wypad za miasto w środku tygodnia to świetna sprawa. Zdecydowanie muszę częściej to sobie aplikować. No dobra bez przynudzania.


Podsumowanie tygodnia 8

Waga: 95,9 kg - kilogram w dół - warto było się poruszać
Długi: to chwilowo stop
Bieganie: 8,47 km - nowa aplikacja w telefonie - nowy plan treningowy - pierwszy tydzień za mną. Jeszcze tylko 14
Rower: 116 km - porządne deptanie w pedały, długo i daleko.Bardzo miło wśród pięknych widoków.
Fitness - 0 kal - przestój, od jutra wracam do PS3
Wyprawy górskie: jedna rowerowa w okolice Klimczoka
Droga do minimalizmu: nic godnego zapisania się nie wydarzyło
Krokomierz: 56 621 kroków/tydzień



Postanowienia na 9 tydzień


Rewolucja w szafie

piątek, 23 maja 2014

Nowa 5 złotówka

Narodowy Bank Polski zrezygnował z kolekcjonerskich dwójek na rzecz piątek. Jeśli mam być szczery to ta nowa piąteczka absolutnie nie przypadła mi do gustu. Jest po prostu brzydka. Może to tylko moje wrażenie ale bardzo przypomina mi monetę 2 Euro. Ktoś zaczyna nas pod progowo przygotowywać do zmian? Oj taki spisek mi się przy piątku w głowie pojawił, a może po prostu powodem jest upuszczenie pół litra krwi i jakieś omamy mam?

Tak pochwalę się wzbogaciłem się o osiem czekolad, tracąc przy okazji pół kg na wadze w 10 minut. Ot tak honorowo.

Maj 4 lata temu

Jak ten czas leci, najlepiej widać po cudzych dzieciach. Dziś przed wyjściem do pracy, przyjrzałem się swoim. Kiedy one tak urosły? Córka właśnie kończy 4 lata i już ma swoje zdanie na wiele tematów, młody kończył 8 miesięcy i właśnie zabiera się za stawianie pierwszych kroków. A były takie małe, bezbronne, całkowicie od nas uzależnione.

Dziś młody już sam je, a młoda sama robi sobie kanapki. Czas zwolnić, łapać każdą chwilę z dzieciakami. Nie kiwnę palcem, a wyfruną z gniazda i tyle będę miał z nimi kontaktu. Muszę żyć z nimi tu i teraz. Kiedy jeszcze jest czas.

4 lata temu młoda przyszła na świat, zmieniając go nam zupełnie. 4 lata, które przepłynęły gdzieś pomiędzy palcami. Czas zwolnić. Wyskoczyć z wyścigu szczurów. Czas cieszyć się życiem z bliskimi.

czwartek, 22 maja 2014

116 km to jednak dla mnie sporo

Ja to jednak głupi jestem. Bez większego przygotowania wybrałem się na rowerze w góry. Oczywiście miałem zapas wody, izotoników i bananów, ale zapomniałem o dwóch innych spawach. O gotówce, w górach z płatnością kartą kiepsko, i o najważniejszym - o kondycji, bo nie mam jej wcale.

Pierwsze 20 km do Pszczyny poszły gładko. Chłodek, mały ruch na drodze. Miodzio.



20 km i pierwszy odpoczynek, wszystko wg planu. Telefon do żonki. Kilka fotek i w dalszą drogę.

Niestety nie znalazłem szlaku rowerowego z Pszczyny do Bielska. Pozostało mi pokonać ten odcinek przy ruchliwej "jedynce". Śniadanie w Czechowicach i dalej w drogę. Szybko zleciały kolejne kilometry. Po 40km jestem już w Bielsku.

środa, 21 maja 2014

Zaczynam przygotowania

Jak już wczoraj wspomniałem, w czerwcu planuje kilkudniowy wypad na rowerze. Zmobilizowałem szwagra i jedziemy. Padło na Jurę Częstochowsko-Krakowską. Czerwony szlak z Częstochowy do Krakowa, plus dojazd z i do miejsca zamieszkania. Łącznie ok 400 km w 4 dni. Ambitnie, ale do zrealizowania. Chyba.

Mam nadzieję, że dam radę. O ile szwagier nie powinien mieć problemu z tym dystansem, to ze mną może być już różnie.

Dlatego, dziś wziąłem wolne w pracy (wybieram sobotę) i wsiadam na rower. Cel? Żywiec. 130 km do przejechania w obie strony. Oj będę tego jutro żałował.

Plan ogólnie jest taki, aby dojechać do Żywca, wtedy zdecyduję, czy wracam na rowerze, czy pakuję się do pociągu. Ogólnie to powinno być fajnie.

Pochwalę się jak wrócę.

wtorek, 20 maja 2014

Klika przelewów

Ostatnio zastanawiałem się na co wydać kasę z sprzedaży kompa. Myślałem, myślałem i w końcu wypośrodkowałem swoje "marzenia".

Część kasy spłaciła nadprogramową ratę kredytu nr 2 zmniejszając go już tylko do ok. 1500 zł. To co zostało odkładam do "skarpety". Będzie mi potrzebna ta kwota w czerwcu, kiedy to mam zamiar wyruszyć w czterodniowy "rajd" rowerowy.

Wiem, że powinienem jak najszybciej spłacić długi i dopiero później myśleć o rozrywkach, ale potrzebuję nagrody. W przeciwnym razie szybko się wypalę i wrócę do starego ze zdwojoną siłą.

O samym wyjeździe jeszcze wspomnę w przyszłości.

poniedziałek, 19 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

Kolejny tydzień bez ruchu. Kurcze nie podejrzewałem siebie o to, że może mi tego brakować. Niestety brak ruchu od razu daje się zauważyć na wyświetlaczu wagi. 97 kg. Dramat.

Uczciwie się muszę przyznać, że ten tydzień to porażka. Muszę się ogarnąć i w nadchodzącym tygodniu poprawić. Nie chce mi się więcej pisać. Zły jestem na siebie.


Podsumowanie tygodnia 7

Waga: 97 kg - bez komentarza
Długi: spłacona rata kredytu nr 2
Bieganie: 0 km - bez komentarza
Rower: 0 km - bez komentarza
Fitness - 0 kal - bez komentarza
Wyprawy górskie: 0
Droga do minimalizmu: sprzedany komputer stacjonarny
Krokomierz: 47 818 kroków/tydzień



Postanowienia na 8 tydzień


Zorganizować urodziny córki

niedziela, 18 maja 2014

Kolejna super sprzedaż na tablica.pl

Dwa dni wystarczyły abym pozbył się sprawnego komputera, który już dawno przegrał z laptopem i PS 3. Wpadło 800 zł. Od razu pozbyłem się stówki podczas wczorajszej nocy muzeów. Kolejne 7 do zagospodarowania. Walczą ze sobą dwa projekty. Pierwszy to wspomniane już wcześniej malowanie salonu, drugie to spłacenie przynajmniej dwóch rat kredytu konsumenckiego. Muszę się z tym przespać.

sobota, 17 maja 2014

Noc Muzeów

Z dzieciakami wybraliśmy się do Pszczyny na nocne zwiedzanie Muzeum, a tam taki widok przed kasą.

Odstaliśmy swoje. Grzecznie przespacerowaliśmy się po pałacu.
Odpowiedziałem na tysiąc trzysta dwadzieścia cztery pytania Młodej. Bardzo przyjemnie spędzona sobota z Rodziną. Za rok koniecznie powtórka.

piątek, 16 maja 2014

Alior Bank naprawia mi komputer

Leżał u mnie od ponad roku w łóżku. Coś w nim padło. Najprawdopodobniej płyta główna. Wystawiłem go na tablicę. Kilka osób się odezwało, jedna była nawet zainteresowana zakupem. Niestety komputer stacjonarny, bo o nim mowa, ze względu na swój stan, nie sprzedał się do tej pory.

Postanowiłem go naprawić, a że jestem szczęśliwym posiadaczem opcji Pomocni Fachowcy w Alior Banku, zadzwoniłem i umówiłem naprawę w ramach ubezpieczenia.

Dwa dni trwała cała zabawa. Dziś wrzucam na tablicę sprawny komputer. Mam nadzieję, że szybko znajdzie się kupiec.

czwartek, 15 maja 2014

30 dni z Duolingo

Dziś mija trzydziesty dzień mojej przygody z Duolingo. Do tej pory o zastosowanej w aplikacji metodzie nauczania mogę wypowiadać się w samych superlatywach.

Program motywuje do nauki. Wiedza zawarta w początkowych lekcjach nie powala, ale bardzo ładnie układa w głowie to czego kiedyś, w szkole próbowano mnie nauczyć.

Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że gdyby taki program nauczania dopadł mnie w liceum, dziś biegle władałbym angielskim.

Tymczasem nadal dukam, mam problem z wyrażeniem myśli. Jest jednak nadzieja, że się przełamie iw końcu zacznę mówić w tym języku.

O programie napiszę więcej, kiedy go jeszcze lepiej poznam i zaliczę jakieś testy, które dla mnie przygotuje.

środa, 14 maja 2014

Remontowo

Miałem plan na początku miesiąca. Salon chciałem odświeżyć. Proste malowanie, bez szaleństw. Niestety plan musi zostać zmodyfikowany, a raczej przesunięty w czasie.

Po ustaleniu sobie budżetu na maj, po prostu nie stać mnie na ten remont. Podwójne urodziny (w tym jedne młodej), podwyżka za kanalizację, dopłata za wodę oraz konieczność wymiany oleju w samochodzie skutecznie uszczupliły portfel. Remont przekładam na czerwiec, a może nawet na lipiec.

wtorek, 13 maja 2014

50 złotych za klikanie

Odnawiam ten wpis. Wczoraj się bawiłem aplikacją na komórce i przez przypadek poprzednia wersja wpisu wyparowała.

O czym było pierwotnie? też o aplikacjach, które po cichutku co miesiąc podkradały mi z konta małe sumy. Nazbierało się tego ok 50 zł miesięcznie. Wszystkie subskrypcję odwołałem. Teraz będę o tą sumę co miesiąc bogatszy.

poniedziałek, 12 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

W tym tygodniu bardziej skupiłem się na finansowej sferze mojej przemiany, odpuszczając bieganie i rower. Koniecznie muszę to zbilansować.

Po pierwsze zrobiłem porządek w kontach bankowych. Meritum zamknięte, pozostałe spisane w jednym miejscu. 
Drugą nowością tego tygodnia jest poszukiwanie dodatkowego zarobku. Uderzyłem mocno w zarobkowanie w sieci. Specyfika mojego etatu umożliwia mi dorabianie w wolnych chwilach, dlaczego nie miałbym tego wykorzystać.

W końcu wymieniłem opony na letnie. Niestety okazało się, że zimówki nie nadają się już na kolejny sezon. Co zmusza mnie do zakupu za pół roku kompletu opon. Znowu wydatek. Tym razem mam zamiar się do niego odpowiednio wcześniej przygotować.

No i najważniejsze. Po raz pierwszy nadpłaciłem kredyt hipoteczny. Kwota drobna, ale po 8 latach regularnego spłacania to wielki postęp.

Z ciekawostek: postanowiłem wykorzystać PS3 w mojej walce z nadwagą, ale o tym przygotuję osobny wpis.


Podsumowanie tygodnia 6

Waga: 95,6 kg - w górę - widać brak biegania i roweru
Długi: spłacona regularna rata kredytu hipotecznego wraz z minimalną nadpłatą (łącznie 87,79 CHF)
Bieganie: 1 km
Rower: 0 km
Fitness - 329 kal
Wyprawy górskie: 0
Droga do minimalizmu: przestój
Krokomierz: 51 030 kroków/tydzień



Postanowienia na 7 tydzień


Remont salonu

niedziela, 11 maja 2014

W czasie deszczu dzieci się nudzą

Dwójka dzieci, deszcz za oknem i chęć ograniczenia tv to naprawdę nie gra ze sobą. Niby w mieście się coś dzieje, ale dopiero wieczorem, kiedy mają iść spać. Dla dzieciaków zero atrakcji. Do dupy takie miasto. Trzeba liczyć na siebie. I coś samemu zorganizować.

Postanowiłem w niedziele się realizować w kuchni, odciążając w ten sposób żonkę. Dziś dodatkowo pomóc ma mi moja czterolatka. Planujemy coś upiec. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie. Jakby jutrzejszy wpis się nie pojawił to będzie znaczyło, że zjaraliśmy mieszkanie.

A tak poza tematem dzisiejszego wpisu. Zrobiłem sobie wczoraj sesję fitness. Dziś nie bolą mnie tylko palce u rąk.

sobota, 10 maja 2014

Toyotka

Kolejnym elementem, za który muszę się zabrać, jest nasza studnia bez dna. Samochód. Niestety posiadanie go jest koniecznością. 40 km w jedną stronę do pracy rowerem byłoby ciężkie. Szkoda, że nie mam bliżej, autko poszło by do żyda.

Dziś w końcu zmieniam opony na letnie. Posprzątam w nim i wypiorę tapicerkę. Postaram się o niego dbać, bo do tej pory był to obraz nędzy i rozpaczy.

Pewnie zejdzie mi przy tym cały dzień, więc nie rozpisuje się już więcej i idę popracować.

piątek, 9 maja 2014

I wszystko wzięło w łeb

No tak norma w moim wykonaniu. Wystarczył jeden dzień odstępstwa od wypracowanego schematu i się moja dieta poszła j**ać.

Do tej pory schemat był następujący:

  • Pobudka przed 6:00
  • Śniadania w domu
  • wyjazd do pracy
  • Śniadanie w pracy
  • coś a'la lunch w okolicach 12:00
  • powrót z pracy
  • Obiad w domu
  • kilka godzin później jakiś owoc
Wszystko działało nie chodziłem głodny. Niestety wczoraj przysnąłem. Standardowo wrzuciłem drzemkę w budziku i zburzyłem cały poranny, a później dzienny schemat.

Jak to się skończyło? Normalnie. Brak śniadania w domu, a następnie kanapek w pracy, których sobie nie zdążyłem zrobić spowodował głodomora giganta w okolicach 11:00. Jak się wyratowałem z opresji? Nie wyratowałem się, pojechałem do KFC. Zjadłem, dużo i szybko. W domu do tego obiad. Brzuch mi wywaliło tak, że z zaplanowanego biegania nic nic wyszło. Wczorajszy dzień to powrót do starego Przemka. Dziś Nowy Przemek już był mądrzejszy. Nie pozwolił sobie na drzemkę i pilnuję dyscypliny żywieniowej.

czwartek, 8 maja 2014

Siadam do budżetu domowego

W końcu zmobilizowałem się i zająłem się moim budżetem domowym. Plan jest następujący.

Segregator z ośmioma koszulkami. W każdej wydrukowany szablon budżetu domowego wg Michała Szafrańskiego z bloga Jak Oszczędzać Pieniądze. Czy to się u mnie sprawdzi czas pokaże. Dziś siadamy z moją lepszą połową do maja. Przed dziesiątym, czyli dniem mojej wypłaty, musimy sobie wszystko podliczyć i zaplanować wydatki. Dodatkowo do końca miesiąca mamy zamiar zbierać kwity, paragony i faktury. W czerwcu powinniśmy już być mądrzejsi i w końcu wiedzieć gdzie tak kasa ulatuje.

środa, 7 maja 2014

Pierwsze oszczędności

Dzięki wprowadzeniu w życie planu oszczędnościowego udało mi się w końcu coś odłożyć. Cele są dwa. Wakacje oraz remont pokoju dzieci.

Wakacje zaplanowaliśmy na lipiec, dlatego zbyt wiele nie odłożymy, raptem 750 zł wg planu. Zawsze to jednak niezła podstawa na przyszły rok. Koniec z wakacjami na kredyt.

Natomiast remont pokoju dzieci czeka nas na początku przyszłego roku. Młody już wyrośnie z łóżeczka, które obecnie stoi w naszej sypialni. Przyjdzie czas na przeprowadzkę. Szacowany koszt remontu to ok 3000 zł. Zatem miesięcznie muszę odłożyć ok 300 zł.

Tak jak policzyłem tak zrobiliśmy.

Aktualne stany w maju

  • Fundusz wakacyjny - 250 zł
  • Fundusz remontowy - 300 zł
Guru od oszczędzania popukaliby się w głowę patrząc na moje błędy. Przecież najpierw spłacaj kredyty dopiero później wakacje. Sorry ale w nosie mam rady wszystkich tych ekspertów, idę swoją drogą. Wakacje to czas nagrody, czas spędzony z rodziną. Nie mam zamiaru go tracić tylko dlatego, że kiedyś popełniłem błąd i się zadłużyłem.

Dług można spłacić zawsze. Wakacje z rodzinką mogą być moimi ostatnimi.

wtorek, 6 maja 2014

Rest Day

Po weekendowym ładowaniu akumulatorów poprzez aktywne spędzanie wolnego czasu, nastąpił dzień odpoczynku. Zero biegania, zero roweru. Trzeba dać odpocząć kością. Poza tym użarło mnie coś w nogę. Mam nadzieję, że to tylko jakaś zabłąkana wściekła mrówka, a nie jakiś kleszcz.

Zaczynam rozmyślać nad własnym biznesem. Rozmyślać to dobre słowo. Nie mam nic konkretnego, ale jedno już wiem, na etacie zawsze będę uzależniony od Pana, nie chcę być dłużej niewolnikiem.

poniedziałek, 5 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia


Majówka nie rozpieszczała pogodowo. Na szczęście 1 dzień maja przywitał nas słońcem, co skrzętnie wykorzystaliśmy. Wypad na Czantorię to było to czego od dawna mi brakowało. Moja prawie czterolatka, dała radę i na własnych małych nóżkach "wdrapała" na na sam szczyt. Duma mnie rozpiera. Musimy częściej się wybierać na szlaki. Tak rodzinnie.

No dobra czas podsumować tydzień


Podsumowanie tygodnia 5

Waga: 95,2 kg - bez zmian
Długi: tutaj bez zmian
Bieganie: 14 km
Rower: 80 km
Wyprawy górskie: Czantoria
Droga do minimalizmu: tablica prawie wyczyszczona
Krokomierz: 88 460 kroków/tydzień



Postanowienia na 6 tydzień


Zamknąć konto w Meritum Banku oraz w końcu wymienić opony na letnie.

niedziela, 4 maja 2014

Korona Gór Polski

Po górach chodzę od kiedy pamiętam. Już za dzieciaka wraz z rodzicami odbywaliśmy wycieczki na Równicę lub Czantorię. Niestety jak sięgnę pamięcią wstecz to moje zwiedzanie gór ograniczało się tylko do Beskidu Śląskiego. Innych gór nie znam.
Dlatego postanowiłem to zmienić. Pomysł zrodził się podczas 1 majowego wypadu z rodzinką na Czantorię.
28 szczytów wchodzących w skład Korony Gór Polski – to mój cel na najbliższy czas. Oczywiście chciałbym je wszystkie zdobyć z moją lepszą połową oraz dzieciakami. Ot tak rodzinnie.

sobota, 3 maja 2014

Noom Weight Loss Coach

Mój telefon został moim trenerem osobistym. Aplikacja Noom Weight Loss Coach to mój codzienny bat. Wstaje rano i sprawdzam co przygotował dla mnie na dziś.

Oto przykładowy zestaw:

  • Kalkulator kalorii - wprowadzam zjadane posiłki, aplikacja to liczy i już wiem czy się zmieściłem w normie czy przesadziłem. Niestety zwykle przesadzam
  • Krokomierz - liczy całą moją aktywność dnia. Codziennie podnosi mi normę do wyrobienia. Ideał to 10 000 kroków na dzień, obecnie jestem przy 9500
  • Wyzwanie miesiąca - w tym miesiącu jest to logowanie produktów 3 razy dziennie, jestem na 4 dniu
  • Garść rad i przepisów jak żyć by żyć bardziej fit
  • Waga - tutaj rejestruję swoje postępy lub porażki
  • Rejestrator treningu - w zależności od ustawienia w kalendarzu, w moim przypadku jest to bieganie lub rower. Wsiadam na rower, a apka rejestruję czas, tempo, trasę GPS, dodatkowo w czasie jazdy puszcza mi muzyczkę a trener audio oznajmia mi ile to już przebiegłem lub przejechałem.
Dodatkowo program zawiera grupę wsparcia, książkę kucharską oraz podgląd historii mojej walki z nadwagą. Jest czytelny i nie zjada bardzo baterii.

Program cały czas się rozwija. Brakuje mi w nim jedynie spolszczenia.

piątek, 2 maja 2014

Maj bez energetyków

Kończę z energetykami. Podobno nawyk utrwala się po trzydziestu dniach. Od 1 maja nie piję napojów energetycznych, które do tej pory szły jak woda.

Pogoda piękna. Wczoraj góry dziś rower, jutro bieganie.

czwartek, 1 maja 2014

Majówka 2014

Majówka trwa. Spędzam ją jak nigdy. Z rodzinką zdobyliśmy Czantorię. Jestem dumny z mojej czteroletniej córki. Na własnych nogach wdrapała się na sam szczyt. Ludzi tłumy. Góra zdeptana. W przyszłości muszę wybierać mniej uczęszczane szlaki. Ok spadam do łóżka. Jutro w pracy mamy wolne. Muszę to wykorzystać. Rower?

Wielkie sprzątanie w mojej bankowości

Po wczorajszym zaskoczeniu przyszedł czas na uporządkowanie i tej sfery mojego życia. Czas na cięcie kont. Zdziwiłem się ile tego miałem.

Dawali konto to brałem. Później o nim zapominałem. Na całe szczęście nie narobiłem sobie i tutaj długów. Konta były darmowe. Jednak postanowiłem je pozamykać aby mieć w przyszłości opcję zarobienia na ewentualnych promocjach za założenie konta.

Na pierwszy ogień idą Meritum Bank, BZ WBK oraz Raiffeisen Polbank.

Zostaje AriorBank, Milenium oraz BGŻ Optima. Na nie też kiedyś przyjdzie czas.

środa, 30 kwietnia 2014

Miesiąc 1

Mija pierwszy miesiąc mojej mentalnej przemiany. Bardzo dużo się zmieniło na lepsze. Mam nadzieję, że nie okaże się to słomianym zapałem i wytrwam.

Na początku miesiąca założyłem sobie kilka rzeczy. Po pierwsze to skończyć z starym życiem, w którym czas uciekał mi przez palce przed ekranem kompa lub tv.

TV prawie nie oglądałem. Z kompem natomiast jeszcze bardziej się zaprzyjaźniłem, czego przykładem mogą być te wpisy na blogu. Czytam, czytam i jeszcze raz czytam. Sporo się uczę, ale nie poprzestaje na tym. Działam, wprowadzam poprawki. Liczę, sprawdzam, redukuję stan swojego posiadania. Tak więc przejdę do konkretów.

Na początku tego bloga tak wyglądał mój stan posiadania:

Kredyt 1 = 1350 zł
Kredyt 2 = 2231,50 zł
Kredyt 3 =  26809,69 CHF

Oszczędności = 0 zł
Projekt 5 zł = 5 zł

Nadwaga = 95,2 kg
Przebiegnięte km = 0 km
Przejechane km na rowerze = 0 km

Tyle matematyki. Jak to wygląda pod koniec miesiąca?

Kredyt 1 = spłacony
Kredyt 2 = 2008,35 zł
Kredyt 3 =  26809,69 CHF

Oszczędności = 216,85 zł
Projekt 5 zł = 400 zł

Nadwaga = 95,2 kg (bez zmian, nie rośnie czyli progress)
Przebiegnięte km = 24 km
Przejechane km na rowerze = 120 km

Wystarczył tylko jeden miesiąc bym spłacił całkowicie jeden kredyt. Z niecierpliwością czekam na podsumowanie kolejnego miesiąca. Tymczasem kombinuję jak niebanalnie spędzić z rodzinką majówkę, która zaczyna się już za 7 godzin.


wtorek, 29 kwietnia 2014

Kilka operacji bankowych

Tak dla własnej wiadomości.

Kasę za tablet przelałem na świeżo założone konto w BGŻ Optima. Jest tego 400 zł. Z kasy z skarbonki (handel na tablicy oraz oszczędności na paliwie) spłaciłem nadprogramową ratę kredytu 2 w kwocie 223,15, co zmniejszyło go do 2008,35 zł. Pozostała część ze skarbonki czeka w kopercie wg zasady, pieniądz przyciąga pieniądz.

W tym tygodniu niestety nie zaoszczędzę nic na paliwie ze względu na chorobę osoby wspólnie ze mną dojeżdżającej do pracy.

W dupie byłem gówno widziałem

Zawsze miałem naturę podróżnika. Chciałem zwiedzać dalekie kraje i obce kultury. Nawet mi się kilka razy udało. Niestety jak sobie teraz o tym pomyślę to nic nie widziałem, a jeszcze mniej doświadczyłem.

Moje podróżowanie opierało się na wyprawie do biura podróży, przewertowaniu katalogu, a następnie na wizycie w banku, gdzie ubiegałem się o kredyt na te moje marzenia.

Postanowiłem z tym skończyć. Koniec wczasów all inclusive. Koniec podróży wytyczonymi trasami. Koniec wczasów na kredyt.

W tym roku mogę mieć problem uzbierać odpowiednią kwotę na jakieś zagraniczne eskapady z rodzinką, dlatego celem będzie Polska.

Zdaje sobie sprawę, że hotele to mamy droższe niż w Egipcie, ale o gwiazdkach nie myślę. Jak już będę miał coś z konkretyzowane to się pochwalę.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia


To był bardzo dobry tydzień. Spłaciłem pierwszy kredyt, wykorzystując do tego celu zwrot z urzędu skarbowego. Ponadto sprzedałem za 400 zł tablet, który otrzymałem w promocji CitBanku. Dzięki czemu projekt 5 PLN urósł do 400 zł. Lista ofert na tablicy już prawie wyczyszczona. Muszę znowu zrobić przegląd w mieszkaniu i piwnicy.

Z moim angielskim daje radę już 12 dzień z rzędu z czego bardzo się cieszę, bo kiepsko bywało u mnie z regularnością.

Rower i bieganie w końcu uruchomione. Zastanawiam się nad dłuższym wypadem rowerowym w czerwcu.


Ok, a jak wyglądało to w liczbach?

Podsumowanie tygodnia 4

Waga: 95,2 kg - 0,1 kg w dół - skromnie, jednak w dół
Długi: kredyt 1: całkowicie spłacony dzięki zwrotowi z US, kredyt 2: 2 231,50, kredyt 3: 26809,69 CHF - pozostałe bez zmian
Bieganie: 6 km - w końcu ruszyłem tyłek
Rower: 56 km - dwa wypady, rozpoznaje okolicę
Droga do minimalizmu: została mi już tylko jedna rzecz do sprzedania, czas poszukać nowych
Krokomierz: 67 988 kroków/tydzień



Postanowienia na 5 tydzień


Nadchodzi długi weekend. Chciałbym ciekawie spędzić go z rodzinką.

niedziela, 27 kwietnia 2014

BGŻ Optima konto oszczędnościowe

Pojawiła się kasa za sprzedany tablet. Gdzieś ja muszę ulokować. Wybór padł na konto oszczędzające BGŻ Optima. Jutro się zabieram za jego zakładanie.

Dodatkowo mam zamiar wykorzystać własny link polecenia w systemie partnerskim, dzięki czemu wpadnie na konto dodatkowa gotówka.

sobota, 26 kwietnia 2014

Blogerów czytać zaczynam

Czas się dokształcić w sprawach ekonomii. Zaczynam szukać pomysłów na blogach finansowych. Wybrałem 19 do swojej dzienne prasówki. Pewnie sporą część po jakimś czasie odrzucę. Mam zamiar jednak zdobywać wiedzę.

Wstępnie wybieram się też na szkolenie dofinansowane przez UE. Koniec tego zastoju. Do przodu iść trzeba.

piątek, 25 kwietnia 2014

Tydzień bez fast food'ów

Wytrzymałem tydzień bez odwiedzania Maca cy KFC. Jest pięknie. Dojadam resztki po świętach. Zrobiłem fotkę lodówki. Nie wygląda zbyt dobrze to co znajduje się w środku. Za jakiś czas zrobię kolejne zdjęcie dla porównania.