Rok temu kiedy w sierpniu nastały upały, a moja lepsza połowa była w 8 miesiącu ciąży, wsiadłem do samochodu i pojechałem po klimatyzator, aby chociaż trochę jej ulżyć(i mojemu portfelowi).
Co się stało kilka dni później? Temperatura stała się znośna, a ja zostałem z kredytem za ustroństwo, które pracowało kilka dni, a później się już tylko kurzyło.
W tym roku znowu temperatura nie rozpieszcza. Przecież mam klimę to co narzekam. Ano nie mam. Remont balkonu nadal trwa. Termomodernizacja o ironio. Wszystkie okna pozasłaniane, bo styropian lata wszędzie. Klima w kartonie.
Oj jaki człowiek był kiedyś głupi.
Kończąc, włączę wentylator, a za kilka dni kiedy remont się skończy i mógłbym klimę włączyć, spadnie deszcz i się ochłodzi. Takie to moje szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz