sobota, 31 maja 2014

Pełnomocnik Zarządzania Środowiskiem

Wynudziłem się dziś na pierwszym dniu szkolenia. Już po godzinie żałowałem, że wybrałem właśnie ten temat. W obecnej pracy totalnie do niczego mi się to nie przyda. Zabezpieczam się na wypadek konieczności szukania nowej pracy. Po prostu dywersyfikuje swoje kwalifikacje.

Wracając do szkolenia. Niezły wałek firmy szkoleniowe robią na tych dotacjach z unii. Kasują ją sporo, a kosztów nie widać. Jednym słowem nędza.

Miałem dziś wyskrobać podsumowanie miesiąca. Jednak zostawiam to na jutro. Dziś już padam na pysk.

Do jutra.

piątek, 30 maja 2014

Koniec stania w miejscu

Zawodowo stoję w miejscu już od kilku lat. To również czas zmienić. Znalazłem szkolenie dotowane przez UE. Namówiłem pracodawcę, aby ten łaskawie za mnie poświadczył. Głupia sprawa. Szkolenie ma odbywać się w soboty, czyli firma nie traci. Dodatkowo ponad 5 tysięcy za szkolenie wykłada UE. Znowu firma zyskuje nie wykładając ani grosza, ale bez błogosławieństwa szefa nic sam nie załatwię.

Przebrnąłem przez całą tą papierologię. Załapałem się na listę uczestników. Teraz czeka mnie 8 zjazdów w co drugi weekend. Mam nadzieję, że przed urlopem się wyrobimy. Na koniec egzamin i jak go nie obleję pojawi się nowy wpis w CV.

Wtedy zastanowię się co dalej z moją drogą zawodową.

czwartek, 29 maja 2014

Projekt Jura

W głowie wszystko mam już zaplanowane. 19 czerwca o wschodzie słońca wsiadam na rower i jadę w kierunku Częstochowy. Ponad 120 km rowerem pierwszego dnia.

Nocleg.

Drugiego dnia do Bobolic, czerwonym Szlakiem Orlich Gniazd. Kolejny nocleg pod zamkiem.

Trzeci dzień to kontynuacja, aż do Rabsztyna.

Czwarty dzień, kończy "wyprawę" w Krakowie, gdzie wsiadam do pociągu i wracam do Katowic, skąd już tylko 40 km do domu.

To tak w wielkim uproszczeniu. Jak to będzie wyglądało na trasie? Opiszę po powrocie.

środa, 28 maja 2014

Samsung Gear Fit

Znowu zachorowałem na bajer, który zupełnie nie jest mi do niczego potrzebny i kosztuje majątek. Zegarek od Samsunga, bo o nim mowa. Ładny jest, bajerancki i przecież pomoże mi w dbaniu o formę. Sam wynajduję sobie argumenty ZA. Z drugiej strony wiem, że to kolejny gadżet, który zalegnie na półce za dwa tygodnie, kiedy mi się znudzi, a ja popłynę finansowo.

NIE nie stać mnie na to. NIE potrzebuję tego. Nie muszę tego mieć.

wtorek, 27 maja 2014

Znowu kilka zmian

Cały czas coś zmieniam, przekręcam, wracam do starego. Po prostu sprawdzam co dla mnie najlepsze. Niestety aplikacja Noom, która miała mnie wspierać w trzymaniu diety, nie jest dla mnie, brakuje jej czegoś, co by mnie codziennie motywowało. Dlatego zostaje w komórce tylko ze względu na krokomierz.

W jej miejsce pojawia się aplikacja Nike+. Dam jej szansę, jak się sprawdzi zostanie, w przeciwnym wypadku, skasuję.

Znalazłem na sieci plan treningu, który ma mnie przygotować do przebiegnięcia półmaratonu w 15 tygodni. Wydrukowałem, powiesiłem na drzwiach sypialni. Skreślam dni, które zaliczyłem. Pierwszy tydzień już za mną.

Tyle nowości. Nowe się pojawią, bo zmiany są dobre.

poniedziałek, 26 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

Moje życie to ciągła amplituda, raz na górce, a raz pod nią. Tydzień temu kląłem na siebie za brak postępu, w tym tygodniu nadal mi się mordka śmieje.

Rowerowy wypad za miasto w środku tygodnia to świetna sprawa. Zdecydowanie muszę częściej to sobie aplikować. No dobra bez przynudzania.


Podsumowanie tygodnia 8

Waga: 95,9 kg - kilogram w dół - warto było się poruszać
Długi: to chwilowo stop
Bieganie: 8,47 km - nowa aplikacja w telefonie - nowy plan treningowy - pierwszy tydzień za mną. Jeszcze tylko 14
Rower: 116 km - porządne deptanie w pedały, długo i daleko.Bardzo miło wśród pięknych widoków.
Fitness - 0 kal - przestój, od jutra wracam do PS3
Wyprawy górskie: jedna rowerowa w okolice Klimczoka
Droga do minimalizmu: nic godnego zapisania się nie wydarzyło
Krokomierz: 56 621 kroków/tydzień



Postanowienia na 9 tydzień


Rewolucja w szafie

piątek, 23 maja 2014

Nowa 5 złotówka

Narodowy Bank Polski zrezygnował z kolekcjonerskich dwójek na rzecz piątek. Jeśli mam być szczery to ta nowa piąteczka absolutnie nie przypadła mi do gustu. Jest po prostu brzydka. Może to tylko moje wrażenie ale bardzo przypomina mi monetę 2 Euro. Ktoś zaczyna nas pod progowo przygotowywać do zmian? Oj taki spisek mi się przy piątku w głowie pojawił, a może po prostu powodem jest upuszczenie pół litra krwi i jakieś omamy mam?

Tak pochwalę się wzbogaciłem się o osiem czekolad, tracąc przy okazji pół kg na wadze w 10 minut. Ot tak honorowo.

Maj 4 lata temu

Jak ten czas leci, najlepiej widać po cudzych dzieciach. Dziś przed wyjściem do pracy, przyjrzałem się swoim. Kiedy one tak urosły? Córka właśnie kończy 4 lata i już ma swoje zdanie na wiele tematów, młody kończył 8 miesięcy i właśnie zabiera się za stawianie pierwszych kroków. A były takie małe, bezbronne, całkowicie od nas uzależnione.

Dziś młody już sam je, a młoda sama robi sobie kanapki. Czas zwolnić, łapać każdą chwilę z dzieciakami. Nie kiwnę palcem, a wyfruną z gniazda i tyle będę miał z nimi kontaktu. Muszę żyć z nimi tu i teraz. Kiedy jeszcze jest czas.

4 lata temu młoda przyszła na świat, zmieniając go nam zupełnie. 4 lata, które przepłynęły gdzieś pomiędzy palcami. Czas zwolnić. Wyskoczyć z wyścigu szczurów. Czas cieszyć się życiem z bliskimi.

czwartek, 22 maja 2014

116 km to jednak dla mnie sporo

Ja to jednak głupi jestem. Bez większego przygotowania wybrałem się na rowerze w góry. Oczywiście miałem zapas wody, izotoników i bananów, ale zapomniałem o dwóch innych spawach. O gotówce, w górach z płatnością kartą kiepsko, i o najważniejszym - o kondycji, bo nie mam jej wcale.

Pierwsze 20 km do Pszczyny poszły gładko. Chłodek, mały ruch na drodze. Miodzio.



20 km i pierwszy odpoczynek, wszystko wg planu. Telefon do żonki. Kilka fotek i w dalszą drogę.

Niestety nie znalazłem szlaku rowerowego z Pszczyny do Bielska. Pozostało mi pokonać ten odcinek przy ruchliwej "jedynce". Śniadanie w Czechowicach i dalej w drogę. Szybko zleciały kolejne kilometry. Po 40km jestem już w Bielsku.

środa, 21 maja 2014

Zaczynam przygotowania

Jak już wczoraj wspomniałem, w czerwcu planuje kilkudniowy wypad na rowerze. Zmobilizowałem szwagra i jedziemy. Padło na Jurę Częstochowsko-Krakowską. Czerwony szlak z Częstochowy do Krakowa, plus dojazd z i do miejsca zamieszkania. Łącznie ok 400 km w 4 dni. Ambitnie, ale do zrealizowania. Chyba.

Mam nadzieję, że dam radę. O ile szwagier nie powinien mieć problemu z tym dystansem, to ze mną może być już różnie.

Dlatego, dziś wziąłem wolne w pracy (wybieram sobotę) i wsiadam na rower. Cel? Żywiec. 130 km do przejechania w obie strony. Oj będę tego jutro żałował.

Plan ogólnie jest taki, aby dojechać do Żywca, wtedy zdecyduję, czy wracam na rowerze, czy pakuję się do pociągu. Ogólnie to powinno być fajnie.

Pochwalę się jak wrócę.

wtorek, 20 maja 2014

Klika przelewów

Ostatnio zastanawiałem się na co wydać kasę z sprzedaży kompa. Myślałem, myślałem i w końcu wypośrodkowałem swoje "marzenia".

Część kasy spłaciła nadprogramową ratę kredytu nr 2 zmniejszając go już tylko do ok. 1500 zł. To co zostało odkładam do "skarpety". Będzie mi potrzebna ta kwota w czerwcu, kiedy to mam zamiar wyruszyć w czterodniowy "rajd" rowerowy.

Wiem, że powinienem jak najszybciej spłacić długi i dopiero później myśleć o rozrywkach, ale potrzebuję nagrody. W przeciwnym razie szybko się wypalę i wrócę do starego ze zdwojoną siłą.

O samym wyjeździe jeszcze wspomnę w przyszłości.

poniedziałek, 19 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

Kolejny tydzień bez ruchu. Kurcze nie podejrzewałem siebie o to, że może mi tego brakować. Niestety brak ruchu od razu daje się zauważyć na wyświetlaczu wagi. 97 kg. Dramat.

Uczciwie się muszę przyznać, że ten tydzień to porażka. Muszę się ogarnąć i w nadchodzącym tygodniu poprawić. Nie chce mi się więcej pisać. Zły jestem na siebie.


Podsumowanie tygodnia 7

Waga: 97 kg - bez komentarza
Długi: spłacona rata kredytu nr 2
Bieganie: 0 km - bez komentarza
Rower: 0 km - bez komentarza
Fitness - 0 kal - bez komentarza
Wyprawy górskie: 0
Droga do minimalizmu: sprzedany komputer stacjonarny
Krokomierz: 47 818 kroków/tydzień



Postanowienia na 8 tydzień


Zorganizować urodziny córki

niedziela, 18 maja 2014

Kolejna super sprzedaż na tablica.pl

Dwa dni wystarczyły abym pozbył się sprawnego komputera, który już dawno przegrał z laptopem i PS 3. Wpadło 800 zł. Od razu pozbyłem się stówki podczas wczorajszej nocy muzeów. Kolejne 7 do zagospodarowania. Walczą ze sobą dwa projekty. Pierwszy to wspomniane już wcześniej malowanie salonu, drugie to spłacenie przynajmniej dwóch rat kredytu konsumenckiego. Muszę się z tym przespać.

sobota, 17 maja 2014

Noc Muzeów

Z dzieciakami wybraliśmy się do Pszczyny na nocne zwiedzanie Muzeum, a tam taki widok przed kasą.

Odstaliśmy swoje. Grzecznie przespacerowaliśmy się po pałacu.
Odpowiedziałem na tysiąc trzysta dwadzieścia cztery pytania Młodej. Bardzo przyjemnie spędzona sobota z Rodziną. Za rok koniecznie powtórka.

piątek, 16 maja 2014

Alior Bank naprawia mi komputer

Leżał u mnie od ponad roku w łóżku. Coś w nim padło. Najprawdopodobniej płyta główna. Wystawiłem go na tablicę. Kilka osób się odezwało, jedna była nawet zainteresowana zakupem. Niestety komputer stacjonarny, bo o nim mowa, ze względu na swój stan, nie sprzedał się do tej pory.

Postanowiłem go naprawić, a że jestem szczęśliwym posiadaczem opcji Pomocni Fachowcy w Alior Banku, zadzwoniłem i umówiłem naprawę w ramach ubezpieczenia.

Dwa dni trwała cała zabawa. Dziś wrzucam na tablicę sprawny komputer. Mam nadzieję, że szybko znajdzie się kupiec.

czwartek, 15 maja 2014

30 dni z Duolingo

Dziś mija trzydziesty dzień mojej przygody z Duolingo. Do tej pory o zastosowanej w aplikacji metodzie nauczania mogę wypowiadać się w samych superlatywach.

Program motywuje do nauki. Wiedza zawarta w początkowych lekcjach nie powala, ale bardzo ładnie układa w głowie to czego kiedyś, w szkole próbowano mnie nauczyć.

Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że gdyby taki program nauczania dopadł mnie w liceum, dziś biegle władałbym angielskim.

Tymczasem nadal dukam, mam problem z wyrażeniem myśli. Jest jednak nadzieja, że się przełamie iw końcu zacznę mówić w tym języku.

O programie napiszę więcej, kiedy go jeszcze lepiej poznam i zaliczę jakieś testy, które dla mnie przygotuje.

środa, 14 maja 2014

Remontowo

Miałem plan na początku miesiąca. Salon chciałem odświeżyć. Proste malowanie, bez szaleństw. Niestety plan musi zostać zmodyfikowany, a raczej przesunięty w czasie.

Po ustaleniu sobie budżetu na maj, po prostu nie stać mnie na ten remont. Podwójne urodziny (w tym jedne młodej), podwyżka za kanalizację, dopłata za wodę oraz konieczność wymiany oleju w samochodzie skutecznie uszczupliły portfel. Remont przekładam na czerwiec, a może nawet na lipiec.

wtorek, 13 maja 2014

50 złotych za klikanie

Odnawiam ten wpis. Wczoraj się bawiłem aplikacją na komórce i przez przypadek poprzednia wersja wpisu wyparowała.

O czym było pierwotnie? też o aplikacjach, które po cichutku co miesiąc podkradały mi z konta małe sumy. Nazbierało się tego ok 50 zł miesięcznie. Wszystkie subskrypcję odwołałem. Teraz będę o tą sumę co miesiąc bogatszy.

poniedziałek, 12 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia

W tym tygodniu bardziej skupiłem się na finansowej sferze mojej przemiany, odpuszczając bieganie i rower. Koniecznie muszę to zbilansować.

Po pierwsze zrobiłem porządek w kontach bankowych. Meritum zamknięte, pozostałe spisane w jednym miejscu. 
Drugą nowością tego tygodnia jest poszukiwanie dodatkowego zarobku. Uderzyłem mocno w zarobkowanie w sieci. Specyfika mojego etatu umożliwia mi dorabianie w wolnych chwilach, dlaczego nie miałbym tego wykorzystać.

W końcu wymieniłem opony na letnie. Niestety okazało się, że zimówki nie nadają się już na kolejny sezon. Co zmusza mnie do zakupu za pół roku kompletu opon. Znowu wydatek. Tym razem mam zamiar się do niego odpowiednio wcześniej przygotować.

No i najważniejsze. Po raz pierwszy nadpłaciłem kredyt hipoteczny. Kwota drobna, ale po 8 latach regularnego spłacania to wielki postęp.

Z ciekawostek: postanowiłem wykorzystać PS3 w mojej walce z nadwagą, ale o tym przygotuję osobny wpis.


Podsumowanie tygodnia 6

Waga: 95,6 kg - w górę - widać brak biegania i roweru
Długi: spłacona regularna rata kredytu hipotecznego wraz z minimalną nadpłatą (łącznie 87,79 CHF)
Bieganie: 1 km
Rower: 0 km
Fitness - 329 kal
Wyprawy górskie: 0
Droga do minimalizmu: przestój
Krokomierz: 51 030 kroków/tydzień



Postanowienia na 7 tydzień


Remont salonu

niedziela, 11 maja 2014

W czasie deszczu dzieci się nudzą

Dwójka dzieci, deszcz za oknem i chęć ograniczenia tv to naprawdę nie gra ze sobą. Niby w mieście się coś dzieje, ale dopiero wieczorem, kiedy mają iść spać. Dla dzieciaków zero atrakcji. Do dupy takie miasto. Trzeba liczyć na siebie. I coś samemu zorganizować.

Postanowiłem w niedziele się realizować w kuchni, odciążając w ten sposób żonkę. Dziś dodatkowo pomóc ma mi moja czterolatka. Planujemy coś upiec. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie. Jakby jutrzejszy wpis się nie pojawił to będzie znaczyło, że zjaraliśmy mieszkanie.

A tak poza tematem dzisiejszego wpisu. Zrobiłem sobie wczoraj sesję fitness. Dziś nie bolą mnie tylko palce u rąk.

sobota, 10 maja 2014

Toyotka

Kolejnym elementem, za który muszę się zabrać, jest nasza studnia bez dna. Samochód. Niestety posiadanie go jest koniecznością. 40 km w jedną stronę do pracy rowerem byłoby ciężkie. Szkoda, że nie mam bliżej, autko poszło by do żyda.

Dziś w końcu zmieniam opony na letnie. Posprzątam w nim i wypiorę tapicerkę. Postaram się o niego dbać, bo do tej pory był to obraz nędzy i rozpaczy.

Pewnie zejdzie mi przy tym cały dzień, więc nie rozpisuje się już więcej i idę popracować.

piątek, 9 maja 2014

I wszystko wzięło w łeb

No tak norma w moim wykonaniu. Wystarczył jeden dzień odstępstwa od wypracowanego schematu i się moja dieta poszła j**ać.

Do tej pory schemat był następujący:

  • Pobudka przed 6:00
  • Śniadania w domu
  • wyjazd do pracy
  • Śniadanie w pracy
  • coś a'la lunch w okolicach 12:00
  • powrót z pracy
  • Obiad w domu
  • kilka godzin później jakiś owoc
Wszystko działało nie chodziłem głodny. Niestety wczoraj przysnąłem. Standardowo wrzuciłem drzemkę w budziku i zburzyłem cały poranny, a później dzienny schemat.

Jak to się skończyło? Normalnie. Brak śniadania w domu, a następnie kanapek w pracy, których sobie nie zdążyłem zrobić spowodował głodomora giganta w okolicach 11:00. Jak się wyratowałem z opresji? Nie wyratowałem się, pojechałem do KFC. Zjadłem, dużo i szybko. W domu do tego obiad. Brzuch mi wywaliło tak, że z zaplanowanego biegania nic nic wyszło. Wczorajszy dzień to powrót do starego Przemka. Dziś Nowy Przemek już był mądrzejszy. Nie pozwolił sobie na drzemkę i pilnuję dyscypliny żywieniowej.

czwartek, 8 maja 2014

Siadam do budżetu domowego

W końcu zmobilizowałem się i zająłem się moim budżetem domowym. Plan jest następujący.

Segregator z ośmioma koszulkami. W każdej wydrukowany szablon budżetu domowego wg Michała Szafrańskiego z bloga Jak Oszczędzać Pieniądze. Czy to się u mnie sprawdzi czas pokaże. Dziś siadamy z moją lepszą połową do maja. Przed dziesiątym, czyli dniem mojej wypłaty, musimy sobie wszystko podliczyć i zaplanować wydatki. Dodatkowo do końca miesiąca mamy zamiar zbierać kwity, paragony i faktury. W czerwcu powinniśmy już być mądrzejsi i w końcu wiedzieć gdzie tak kasa ulatuje.

środa, 7 maja 2014

Pierwsze oszczędności

Dzięki wprowadzeniu w życie planu oszczędnościowego udało mi się w końcu coś odłożyć. Cele są dwa. Wakacje oraz remont pokoju dzieci.

Wakacje zaplanowaliśmy na lipiec, dlatego zbyt wiele nie odłożymy, raptem 750 zł wg planu. Zawsze to jednak niezła podstawa na przyszły rok. Koniec z wakacjami na kredyt.

Natomiast remont pokoju dzieci czeka nas na początku przyszłego roku. Młody już wyrośnie z łóżeczka, które obecnie stoi w naszej sypialni. Przyjdzie czas na przeprowadzkę. Szacowany koszt remontu to ok 3000 zł. Zatem miesięcznie muszę odłożyć ok 300 zł.

Tak jak policzyłem tak zrobiliśmy.

Aktualne stany w maju

  • Fundusz wakacyjny - 250 zł
  • Fundusz remontowy - 300 zł
Guru od oszczędzania popukaliby się w głowę patrząc na moje błędy. Przecież najpierw spłacaj kredyty dopiero później wakacje. Sorry ale w nosie mam rady wszystkich tych ekspertów, idę swoją drogą. Wakacje to czas nagrody, czas spędzony z rodziną. Nie mam zamiaru go tracić tylko dlatego, że kiedyś popełniłem błąd i się zadłużyłem.

Dług można spłacić zawsze. Wakacje z rodzinką mogą być moimi ostatnimi.

wtorek, 6 maja 2014

Rest Day

Po weekendowym ładowaniu akumulatorów poprzez aktywne spędzanie wolnego czasu, nastąpił dzień odpoczynku. Zero biegania, zero roweru. Trzeba dać odpocząć kością. Poza tym użarło mnie coś w nogę. Mam nadzieję, że to tylko jakaś zabłąkana wściekła mrówka, a nie jakiś kleszcz.

Zaczynam rozmyślać nad własnym biznesem. Rozmyślać to dobre słowo. Nie mam nic konkretnego, ale jedno już wiem, na etacie zawsze będę uzależniony od Pana, nie chcę być dłużej niewolnikiem.

poniedziałek, 5 maja 2014

Poniedziałkowe podsumowanie tygodnia


Majówka nie rozpieszczała pogodowo. Na szczęście 1 dzień maja przywitał nas słońcem, co skrzętnie wykorzystaliśmy. Wypad na Czantorię to było to czego od dawna mi brakowało. Moja prawie czterolatka, dała radę i na własnych małych nóżkach "wdrapała" na na sam szczyt. Duma mnie rozpiera. Musimy częściej się wybierać na szlaki. Tak rodzinnie.

No dobra czas podsumować tydzień


Podsumowanie tygodnia 5

Waga: 95,2 kg - bez zmian
Długi: tutaj bez zmian
Bieganie: 14 km
Rower: 80 km
Wyprawy górskie: Czantoria
Droga do minimalizmu: tablica prawie wyczyszczona
Krokomierz: 88 460 kroków/tydzień



Postanowienia na 6 tydzień


Zamknąć konto w Meritum Banku oraz w końcu wymienić opony na letnie.

niedziela, 4 maja 2014

Korona Gór Polski

Po górach chodzę od kiedy pamiętam. Już za dzieciaka wraz z rodzicami odbywaliśmy wycieczki na Równicę lub Czantorię. Niestety jak sięgnę pamięcią wstecz to moje zwiedzanie gór ograniczało się tylko do Beskidu Śląskiego. Innych gór nie znam.
Dlatego postanowiłem to zmienić. Pomysł zrodził się podczas 1 majowego wypadu z rodzinką na Czantorię.
28 szczytów wchodzących w skład Korony Gór Polski – to mój cel na najbliższy czas. Oczywiście chciałbym je wszystkie zdobyć z moją lepszą połową oraz dzieciakami. Ot tak rodzinnie.

sobota, 3 maja 2014

Noom Weight Loss Coach

Mój telefon został moim trenerem osobistym. Aplikacja Noom Weight Loss Coach to mój codzienny bat. Wstaje rano i sprawdzam co przygotował dla mnie na dziś.

Oto przykładowy zestaw:

  • Kalkulator kalorii - wprowadzam zjadane posiłki, aplikacja to liczy i już wiem czy się zmieściłem w normie czy przesadziłem. Niestety zwykle przesadzam
  • Krokomierz - liczy całą moją aktywność dnia. Codziennie podnosi mi normę do wyrobienia. Ideał to 10 000 kroków na dzień, obecnie jestem przy 9500
  • Wyzwanie miesiąca - w tym miesiącu jest to logowanie produktów 3 razy dziennie, jestem na 4 dniu
  • Garść rad i przepisów jak żyć by żyć bardziej fit
  • Waga - tutaj rejestruję swoje postępy lub porażki
  • Rejestrator treningu - w zależności od ustawienia w kalendarzu, w moim przypadku jest to bieganie lub rower. Wsiadam na rower, a apka rejestruję czas, tempo, trasę GPS, dodatkowo w czasie jazdy puszcza mi muzyczkę a trener audio oznajmia mi ile to już przebiegłem lub przejechałem.
Dodatkowo program zawiera grupę wsparcia, książkę kucharską oraz podgląd historii mojej walki z nadwagą. Jest czytelny i nie zjada bardzo baterii.

Program cały czas się rozwija. Brakuje mi w nim jedynie spolszczenia.

piątek, 2 maja 2014

Maj bez energetyków

Kończę z energetykami. Podobno nawyk utrwala się po trzydziestu dniach. Od 1 maja nie piję napojów energetycznych, które do tej pory szły jak woda.

Pogoda piękna. Wczoraj góry dziś rower, jutro bieganie.

czwartek, 1 maja 2014

Majówka 2014

Majówka trwa. Spędzam ją jak nigdy. Z rodzinką zdobyliśmy Czantorię. Jestem dumny z mojej czteroletniej córki. Na własnych nogach wdrapała się na sam szczyt. Ludzi tłumy. Góra zdeptana. W przyszłości muszę wybierać mniej uczęszczane szlaki. Ok spadam do łóżka. Jutro w pracy mamy wolne. Muszę to wykorzystać. Rower?

Wielkie sprzątanie w mojej bankowości

Po wczorajszym zaskoczeniu przyszedł czas na uporządkowanie i tej sfery mojego życia. Czas na cięcie kont. Zdziwiłem się ile tego miałem.

Dawali konto to brałem. Później o nim zapominałem. Na całe szczęście nie narobiłem sobie i tutaj długów. Konta były darmowe. Jednak postanowiłem je pozamykać aby mieć w przyszłości opcję zarobienia na ewentualnych promocjach za założenie konta.

Na pierwszy ogień idą Meritum Bank, BZ WBK oraz Raiffeisen Polbank.

Zostaje AriorBank, Milenium oraz BGŻ Optima. Na nie też kiedyś przyjdzie czas.