Kolejnym elementem, za który muszę się zabrać, jest nasza studnia bez dna. Samochód. Niestety posiadanie go jest koniecznością. 40 km w jedną stronę do pracy rowerem byłoby ciężkie. Szkoda, że nie mam bliżej, autko poszło by do żyda.
Dziś w końcu zmieniam opony na letnie. Posprzątam w nim i wypiorę tapicerkę. Postaram się o niego dbać, bo do tej pory był to obraz nędzy i rozpaczy.
Pewnie zejdzie mi przy tym cały dzień, więc nie rozpisuje się już więcej i idę popracować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz