Udało się - w końcu po kilku miesiącach przymiarek, odnowiłem salon w mieszkaniu. Precyzyjnie mówiąc/pisząc to odnowiliśmy. Razem z moją lepszą połową zabraliśmy się za to w zeszły czwartek. Pracowaliśmy po godzinach pracy, stąd tyle to trwało. Teraz jest pięknie. Czysto i świeżo.
Koszt remontu, nie obejmujący naszej robocizny? 130 zł. Wszystkie materiały leżały w piwnicy po poprzednich remontach. Musieliśmy tylko zakupić dwa rodzaje farby (sufit i ściana) oraz folię ochronną.
Gips, unigrunt, wałki i pędzle czekały na nas od poprzedniej walki z sypialnią. Jeszcze tego trochę zostało, ale tym razem leci już wszystko na śmietnik (terminy przydatności).
Niestety po ustawieniu mebli na swoim miejscu okazało się, że kanapa uległa tajemniczemu uszkodzeniu. Chyba czas na nową. No i znowu wydatek. Postaramy się jednak zakupić ją za odłożoną gotówkę. Czy uda nam się przed 14 września, kiedy to planujemy roczek młodego w domu? Nie wiem. Czas pokaże.










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz