Przyznam szczerze, że kiedy wczoraj wyskoczyło mi na telefonie 250 km sam siebie zapytałem KIEDY? Zleciało naprawdę szybko. Mam nadzieję, że kolejne "kamienie milowe" zaliczę równie bezboleśnie i co najważniejsze bez kontuzji. Zaczynają mi po głowie chodzić myśli wystartowania w jakimś organizowanym biegu. Muszę jednak z tym jeszcze trochę pobiegać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz