poniedziałek, 30 czerwca 2014

Miesiąc 3

Czerwiec był dziwny. Nie wszystkie plany udało mi się zrealizować. Po tym miesiącu jednak wiem jedno. Sporo pozmieniało mi się w głowie. Mogę oficjalnie napisać, że wyskoczyłem z wyścigu. Zwolniłem, a nawet zatrzymałem się. Inaczej to wszystko teraz wygląda. Zaczyna być lepiej.

Na początku tego bloga najważniejsze były finanse i moja nadwaga. Po trzech miesiącach zmieniły mi się priorytety. Kasa spadła na dalszy plan. Oczywiście zacząłem ją kontrolować, ale nie jest to już najważniejsze. Moja nadwaga też nie jest już kluczowa. Najważniejszy stał się CZAS. Czasz Rodziną, znajomymi, samym sobą.

Drugą istotną sprawą dla mnie jest otoczenie, w którym przebywam. Wywalam stare graty, nie pojawiają się nowe. Minimalizm w najczystszej postaci. Wszystkim to odpowiada.

Pojawił się nadmiar wolnego czasu. Mogę spędzić go z dzieciakami. Rozwijać się.

Brak nowych gadżetów to zaoszczędzona kasa, którą powinienem odkładać i spłacać długi, tymczasem jednak wydaję ją na rozrywki z rodziną. Tu pole do poprawy.

Blog też się zmieni, kto wie może nawet zmienię adres?
Tygodniowe podsumowania pewnie znikną. Pewnie liczba postów zmaleje. Najważniejsze jednak, że dobrze się z tymi nowościami wszyscy czujemy, byle tak dalej.



Na początku tego bloga tak wyglądał mój stan posiadania:

Kredyt 1 = 1350 zł
Kredyt 2 = 2231,50 zł
Kredyt 3 = 26.809,69 CHF

Oszczędności = 0 zł
Projekt 5 zł = 5 zł

Nadwaga = 95,2 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu) = 0 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 0 km

Tyle matematyki. Jak to wygląda pod koniec miesiąca trzeciego?

Kredyt 1 = spłacony
Kredyt 2 = 1562,05 zł
Kredyt 3 = 26.640,91 CHF

Oszczędności = 600 zł
Projekt 5 zł = 495,47 zł

Nadwaga = 97 kg
Przebiegnięte km (w miesiącu)= 22,1 km
Przejechane km na rowerze (w miesiącu)= 465 km

Z bieganiem kiepsko w tym miesiącu. Od jutra jednak solidnie mam zamiar przygotować się do maratonu. I właśnie to przygotowanie ma mnie zmotywować do zdrowszego stylu życia.

Rower wyszedł genialnie. Prawie 500 km. Tu do wyniku bardzo przyczynił się wyjazd na Jurę. W sierpniu kolejna trasa łamiąca barierę. 150 km w ciągu jednego dnia po górach.

Postanowieniem czerwca było zrezygnowanie z coli i jej zamienników. Prawie się udało. Pomijając dwie puszki, ten czarny napój wyeliminowałem z diety.

Postanowienie na lipiec? Całkowita rezygnacja z napojów gazowanych. Tyle podsumowaniem. Lipiec się zbliża, a z nim nowe wyzwania.




2 komentarze:

  1. Podczytuję Cię od dwóch miesięcy i jestem pod wrażeniem! Super robota, oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten komentarz. Przyda się dobre słowo.

    OdpowiedzUsuń