piątek, 18 kwietnia 2014

10 lat u fryzjera

W 2004 roku na Dworcu Wrocław Główny za szybą kiosku uśmiechał się do mnie z okładki wysportowany facet. Facet się do mnie uśmiechał, nie brzmi to dobrze. Nie o tym gościu jednak chciałem pisać, a o pierwszym numerze pisma, które miało zmienić moje życie.

Przeczytałem je od deski do deski wracając ze studiów do domu. Miało zmienić się moje życie. Nowy wysportowany i zdrowy ja. Nawet się udawało przez pierwszych kilka miesięcy. Niestety wszystko wzięło w łeb po jakimś czasie. Już nawet nie pamiętam dlaczego.

Wczoraj w salonie fryzjerskim na stoliku prasowym leżał najnowszy numer tego pisma. Na okładce złotymi zgłoskami autorzy chwalą się 10 letnim stażem gazety.

Minęło 10 lat, a ja mam dodatkowych 10 kg i 10 cm w pasie.

Czy za kolejne 10 lat wspomnę obecny czas, jako ten lepszy i zdrowszy dla siebie? Wrócę do tego pytania za jakiś czas, może za 10 lat?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz