Wczoraj po pracy wybraliśmy się całą czwórką na spacer. Młody spał, młoda skakała w parku linowym. My siedzieliśmy na ławce i rozmawialiśmy.
Rozmowa. Prawdziwa rozmowa, nie jakieś tam omawianie bieżących spraw, czy komentowanie akcji z TV. Brakowało mi tego. Musimy tak częściej.
Czyżby powoli udawało mi się wyskakiwać z tego wyścigu szczurów? Z tej nijakości. To dopiero tydzień, ale jest lepiej.
Z moją dietą kiepsko. Za dużo tych zmian na raz na mnie spadło. Powoli jednak mam zamiar to ogarniać.
Dziś znowu chcę iść pobiegać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz